„Nie każdy budynek musi być ikoną” – Magdalena Federowicz-Boule

Międzynarodowe sukcesy, autorska wizja i kreatywność, która rodzi się z ograniczeń
Magdalena Federowicz-Boule fot. b. Barczyk

Magdalena Federowicz-Boule, założycielka pracowni Tremend, opowiada o projektowaniu na styku kultur, zaufaniu inwestorów i przyszłości architektury w czasach sztucznej inteligencji oraz kryzysu klimatycznego.

OKK: Magdo, zbudowałaś Tremend – jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich pracowni architektonicznych, realizującą projekty na całym świecie. Czy kobiety w architekturze nadal muszą udowadniać więcej? A może prawdziwa siła współczesnych liderek polega na tym, że mogą już definiować sukces i przywództwo na własnych zasadach?

To fakt, że wśród najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w architekturze wciąż jest mniej kobiet niż mężczyzn. Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego tak się dzieje. Myślę, że dziś każdy architekt, niezależnie od płci, musi udowadniać swoją wartość przede wszystkim poprzez swoją twórczość. To nasze projekty, realizacje i sposób, w jaki odpowiadamy na potrzeby ludzi, najlepiej świadczą o tym, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy.

Architektura jest przede wszystkim dla człowieka. Jeżeli odbiorcy czują się w niej komfortowo, jeżeli architektura odpowiada na ich potrzeby, to sama się broni. Nasze życie się zmienia: postrzeganiaświata, potrzeby i oczekiwania. Dlatego tak ważne jest dla mnie tworzenie architektury multifunkcjonalnej, zdolnej dostosowywać się do tych przemian, a jednocześnie pozostającej w harmonii z naturą i otaczającym nas środowiskiem. Niezależnie od tego, jak bardzo rozwija się cywilizacja i technologia, to my jako ludzkość wciąż jesteśmy częścią przyrody.

Prawdziwa siła architekta i lidera polega nie na nieustannej potrzebie udowadniania swojej pozycji, ale na umiejętności tworzenia rzeczy, które mają sens i pozostają wartościowe zarówno dla ludzi, jak i dla przyrody. – Magdalena Federowicz-Boule

OKK: Architekt czy architektka? Prezes czy prezeska? Język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale również ją kształtuje. Jak Ty patrzysz na feminatywy? Czy większa widoczność kobiet w architekturze zaczyna się od słów, czy od tego, kto rzeczywiście podejmuje najważniejsze decyzje?

Nie ma większego znaczenia, czy ktoś mówi architekt czy architektka, prezes czy prezeska. Nasz zawód jest ten sam, odpowiedzialność taka sama i dzieło do wykonania również. Nie przywiązuję szczególnej wagi do nazewnictwa, znacznie ważniejsze jest dla mnie to, jakie wartości wnosimy poprzez swoją pracę. Obecność kobiet w architekturze nie sprowadza się ani do słów, ani do tego, kto podejmuje najważniejsze decyzje. Dla mnie to przede wszystkim dobrze wykonana praca i jej rezultaty.

Uprawianie architektury to praca zespołowa, a w zespole są ludzie – kobiety i mężczyźni – którzy wspólnie tworzą, wymieniają się myślami, dyskutują, modyfikują swoje pomysły i dostosowują idee do rzeczywistości oraz możliwości ich realizacji. Wierzę, że jesteśmy równi i że właśnie ta różnorodność spojrzeń jest naszą siłą. Pracownia architektoniczna jest jak mały ekosystem. W naturze, każdy element ma swoje znaczenie, a całość funkcjonuje dobrze wtedy, kiedy istnieją między nimi równowaga i wzajemny szacunek. Nie oznacza to, że zawsze musimy być jednomyślni. To ze ścierania się różnych poglądów, dyskusji, a czasem nawet różnicy zdań rodzą się najciekawsze idee. 

Ważne jednak, żeby była to twórcza wymiana myśli, nie walka czy działanie destrukcyjne, żeby różnice nas rozwijały, a nie dzieliły. Najważniejsze jest dzieło, które powstaje dzięki wspólnej pracy. Nie jest ono sukcesem jednej kobiety czy jednego mężczyzny, ale całego zespołu. I właśnie w tej współpracy widzę prawdziwą siłę architektury. – Magdalena Federowicz-Boule

OKK: W portfolio Tremend są zarówno realizacje komercyjne, przede wszystkim hotele, jak i projekty o ogromnym znaczeniu społecznym, takie jak Dworzec Metropolitalny w Lublinie czy Dom Pamięci Obławy Augustowskiej. Czy z biegiem lat zmieniło się Twoje rozumienie sukcesu w architekturze? Co dziś daje Ci największą satysfakcję jako architektce?

Fascynuje mnie architektura w każdej skali – zarówno projektowanie całych obiektów, jak i tworzenie projektów wnętrz. To są dwa nieco różne światy, ale oba są dla mnie równie interesujące i dają mi ogromną satysfakcję. Projektowanie wnętrz jest jak moda. Znaczenie ma opowieść, storytelling, kolor, struktura, faktura, detal, atmosfera, to niezwykle kreatywny i angażujący proces. Praca idzie stosunkowo szybko, pozwala eksperymentować, bawić się formą, kreować emocje, działać na zmysły. Ale, podobnie jak moda, wnętrza szybko podlegają zmianom i trendom.

To co dziś jest aktualne, za kilka lat może już nie odpowiadać na potrzeby ludzi. Z obiektami kubaturowymi jest inaczej. Projektujemy je na dziesięciolecia, a czasem na całe pokolenia. Dlatego muszą być ponadczasowe, elastyczne i multifunkcyjne. Powinny dawać się łatwo przekształcać i dostosowywać do nowych funkcji i potrzeb, których dziś być może nawet nie potrafimy określić. To zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności, ale też inne wyzwanie twórcze. Jedno pozostaje niezmienne – zarówno projekty wnętrz, jak i budynki powstają dla człowieka i przy udziale człowieka. Nie projektujemy w oderwaniu od potrzeb ludzi i życia, projekt ma być jego częścią. Zatem ważne jest dla mnie, aby architektura, niezależnie od skali, pozostawała w zgodzie z naturą, przyrodą i całym ekosystemem, w którym funkcjonujemy.

A sukces? Dla mnie to przede wszystkim poczucie zadowolenia z tego, co udało się stworzyć. To chwila, w którym patrzę na zrealizowany projekt i czuję dumę z naszej wspólnej pracy. Ale sukces ma dla mnie jeszcze jeden bardzo ważny wymiar – zrealizowany projekt daje mi nową energię. Sprawia, że mam ochotę znowu tworzyć, szukać, odkrywać i podejmować kolejne wyzwania. I chyba właśnie to jest w tym najpiękniejsze, że projekt nie jest końcem drogi, lecz początkiem czegoś nowego. – Magdalena Federowicz-Boule

OKK: Tremend realizuje wiele projektów w Polsce i za granicą – od hoteli w Barcelonie i Paryżu po Canopy by Hilton w Warszawie czy Crowne Plaza Warsaw Zegrze Resort. Jak projektuje się dla tak różnych miejsc, kultur i odbiorców? Gdzie w międzynarodowych realizacjach kończy się kompromis z oczekiwaniami inwestora, a zaczyna autorska wizja architekta?

Nasze ostatnie realizacje to rzeczywiście Barcelona, Paryż oraz Strasburg, ale również Mołdawia, Albania i Budapeszt. Ostatnio wygraliśmy też kolejne międzynarodowe konkursy na projekty w Czechach, Bukareszcie, Sztokholmie i znów w Paryżu. To daje ogromną satysfakcję. Możliwość konkurowania z pracowniami z całego świata i zdobywania zaufania międzynarodowych inwestorów jest dla nas niezwykle ważne. 

Myślę, że w tych projektach najtrudniejsza, a zarazem najbardziej fascynująca jest wielokulturowość. I nie chodzi wyłącznie o różnice między miejscami, ich historią, tradycją czy sposobem życia mieszkańców, ale również o różnorodność samych inwestorów, zespołów projektowych, współpracowników, dostawców i wykonawców. Każdy z nich wnosi własne doświadczenia, sposób myślenia i postrzegania świata. To prawdziwy kulturowy patchwork, z którego za każdym razem wynosimy się coś nowego. I właśnie ta wymiana doświadczeń jest jednym z najpiękniejszych aspektów naszej pracy. Mam poczucie, że w naszych realizacjach jest naprawdę dużo autorskiej wizji.

Bardzo cenię, że inwestorzy obdarzają nas zaufaniem i pozwalają nam proponować własne rozwiązania. Oczywiście projektowanie zawsze jest dialogiem – często to właśnie rozmowa, konfrontacja różnych oczekiwań i szukanie wspólnej drogi prowadzą do najciekawszych rezultatów. Dziś największym ograniczeniem jest chyba budżet, ale zaczynam na to patrzeć na to z nowej perspektywy. Budzet to pewien rodzaj dyscypliny, która uczy nas większej uważności, odpowiedzialności i powściągliwości, zmusza do zastanowienia się, co jest naprawdę potrzebne, jak najlepiej wykorzystać dostępne materiały i zasoby, jak tworzyć mądrzej, bez niepotrzebnego luksusu.

W czasach kryzysu klimatycznego i odpowiedzialności za środowisko takie ograniczenia mogą stać się impulsem do poszukiwania lepszych rozwiązań. Do tworzenia architektury, która polega na umiejętności świadomej rezygnacji i na minimalizmie. To nie jest łatwe, ale jest w tym coś pięknego. Prawdziwa kreatywność nie zawsze rodzi się z nieograniczonych możliwości. To ograniczenia pozwalają nam odkryć rozwiązania, na które inaczej nigdy byśmy nie wpadli. – Magdalena Federowicz-Boule

OKK: Sztuczna inteligencja, kryzys klimatyczny, zmieniające się potrzeby społeczne, konflikty zbrojne – architektura stoi dziś przed ogromnymi wyzwaniami. Czy przyszłość projektowania widzisz w tworzeniu nowych, spektakularnych obiektów, czy raczej w mądrym przekształcaniu tego, co już istnieje? I czego współcześni architekci powinni nauczyć się od nowa, aby ich projektypozostały wartościowe za trzydzieści czy pięćdziesiąt lat?

Sztuczna inteligencja to przede wszystkim narzędzie i myślę , że powinno nim pozostać. Rozwiązanie, które pozwala nam przyspieszyć pracę, udoskonalić projektowanie, analizować więcej możliwości i podejmować lepsze decyzje. Technologia powinnawspierać człowieka i jego kreatywność. Według mnie przyszłość architektury to zarówno mądre przekształcanie tego, co już istnieje, ale również mądre budowanie od nowa. Nie jestem przeciwna spektakularnym obiektom czy ikonom architektury – mogą być potrzebne chociażby po to, żeby obudzić tożsamość miejsca, stać się impulsem do rozwoju, a czasem nawet stworzyć prawdziwy gospodarczy cud. Jednak nie każdy budynek musi być ikoną. I nie każdy powinien nią być. 

Architektura nie powinna służyć wyłącznie ambicjom jej twórcy ani stać się pomnikiem architekta. Powinna służyć człowiekowi, odpowiadać na jego potrzeby i tworzyć wartość dla miejsca, w którym powstaje. Mamy obowiązek projektować w zgodzie z naturą, a nie przeciwko niej. Pamiętajmy, że człowiek nie stoi ponad przyrodą, lecz jest jej częścią. I architektura również powinna być częścią tego dużego ekosystemu. 

Myślę, że przyszłość architektury nie polega na budowaniu coraz więcej i coraz bardziej spektakularnie, ale na budowaniu mądrzej, z większą świadomością i szacunkiem dla zasobów, dla miejsc i dla ludzi. Ostatecznie prawdziwą wartością architektury nie jest to, jak bardzo zachwyca w dniu otwarcia, ale jak służy człowiekowi i światu przez kolejne dziesięciolecia. – Magdalena Federowicz-Boule

AC MAriott Kraków, fot. Piotr Gęsicki
Canopy by Hilton Warsaw
Crowne Plaza Resort
Źródło: OKK!