Inspirując się naturą, projektantka tworzy modowy manifest kobiecej siły, tej cichej, ale niezwykle trwałej. W wywiadzie opowiada o emocjach, które stały się początkiem kolekcji, o kontrastach wpisanych w kobiecą naturę i o modzie jako formie autentycznej ekspresji
Skąd wziął się pomysł na kolekcję Inherent i co było jej pierwszą iskrą?
Pierwszą iskrą była obserwacja natury. Zauważyłam, że w przyrodzie to, co wydaje się najbardziej kruche i delikatne, często ma największą wolę przetrwania. Zrozumiałam, że my, kobiety, działamy dokładnie w ten sam sposób. Chciałam przełożyć ten paradoks na modę. Pomysł na kolekcję wziął się z potrzeby uszycia ubrań, które oddadzą naszą wrodzoną siłę, pokazując, że można być wrażliwą, a jednocześnie absolutnie nie do złamania. – Sandra Kaczmarska


Czy ta kolekcja jest bardziej osobistą historią czy uniwersalnym manifestem?
Punktem wyjścia była moja bardzo osobista potrzeba przelania konkretnych emocji na projekty. Zaczęłam od własnych doświadczeń i przemyśleń. Jednak w miarę jak kolejne sylwetki nabierały kształtu, uświadomiłam sobie, że opowiadam uniwersalną historię. Każda kobieta ma w sobie ten sam kontrast. Naturalną wrażliwość i siłę. Dlatego ostatecznie ta kolekcja stała się manifestem skierowanym do każdej z nas.
Czy pamięta Pani moment, w którym poczuła Pani, że ta kolekcja musi powstać?
Ten temat nosiłam w sobie od dłuższego czasu. To nie był jeden konkretny moment, ale raczej wewnętrzna potrzeba podzielenia się swoimi przemyśleniami o kobiecej naturze. Wiedziałam, że mam do opowiedzenia historię o kobietach, o ich niezłomności, odwadze ale i delikatności. W końcu poczułam, że ta wizja na tyle we mnie dojrzała, że muszę ją stworzyć i pokazać.


W kolekcji zestawia Pani delikatne, niemal eteryczne tkaniny z ręcznie wykonaną metaloplastyką. Co symbolizuje ten kontrast?
Ten kontrast to wizualny zapis naszej natury. Tiule i organza symbolizują naszą duszę, wrażliwość i lekkość. Z kolei metalowe elementy pełnią funkcję pancerza, to siła i hart ducha, które chronią to, co mamy wewnątrz najcenniejsze. Chciałam pokazać, że te dwa skrajne światy mogą ze sobą współistnieć.
Jaką kobietę widzi Pani w tej kolekcji? Kim ona jest?
Widzę kobietę autentyczną, która nie musi niczego udawać. Jest świadoma swojej siły, ale nie boi się pokazać swojej delikatnej strony. To kobieta, która szuka spokoju i harmonii, ale potrafi też postawić na swoim. Jest odważna, pewna siebie i dobrze czuje się we własnej skórze.


Czy moda może dziś być formą manifestu, jeśli tak, co Pani chce powiedzieć poprzez swoje projekty? Jakie ma Pani plany na przyszłość?
Moda to dla mnie jeden z najsilniejszych sposobów na manifestację autentyczności. Poprzez „Inherent” chcę pokazać, że kobieca siła nie polega na rezygnacji z wrażliwości. Moim planem na przyszłość jest tworzenie kolejnych projektów, które będą manifestem kobiecości w różnych jej wydaniach ale zawsze autentycznych.
Fotograf: Good Mood Photos (Sławomir Kumka)
Wizaż: Kinga Galary
Modelki: Lucyna Cieloch, Paulina Juszczyk, Polina Karaya, Wiktoria Stelmach
Wywiad przeprowadziła Daria Diemidova




