Jubileuszowa wystawa w Muzeum Emigracji w Gdyni

Od Babich Dołów po Orłowo, przez Śródmieście, Witomino i Wzgórze Św. Maksymiliana: wszystkie dwadzieścia jeden gdyńskich dzielnic spotyka się w zabytkowym budynku Dworca Morskiego, tworząc jedną, falującą tkaninę
Wystawa "Gen.100 – gdyński kod wspólnoty", fot. Jan Rusek

Z okazji stulecia miasta Muzeum Emigracji zaprasza na „Gen.100 – gdyński kod wspólnoty” – nietypową opowieść, która zamiast klasycznej narracji historycznej łączy trzy perspektywy: historię, przyrodę i codzienne relacje między ludźmi. Zaprojektowana przez Biuro Kreacja ścieżka unosi się i opada niczym morze, a wzdłuż niej toczy się życie miasta, portu, jego mieszkańców i zwierząt. Ekspozycję można oglądać do 26 lutego 2027 roku.

Gdynia ma sto lat i trudno jej opowiedzieć się jednym głosem. Jest tu port i las, betonowe nabrzeża, na których gnieżdżą się ptaki, osiedla z wielkiej płyty i dawne folwarki. Są ludzie, którzy przyjechali z drugiego końca Polski, i tacy, których rodziny mieszkają tu od pokoleń.

Wystawa „GEN.100 – gdyński kod wspólnoty”, którą z okazji jubileuszu przygotowało Muzeum Emigracji, nie próbuje tego porządkować w klasyczną opowieść o dziejach miasta. Zamiast tego zabiera zwiedzających na spacer wzdłuż dwudziestu jeden dzielnic, od Babich Dołów po Orłowo. Historia portu i decyzji urbanistycznych spotyka się tu z życiorysami mieszkańców, a obok ludzi pojawia się przyroda, traktowana jak pełnoprawna gdynianka.

Za całością stoi myśl, że Gdynia to przede wszystkim dom: miejsce na styku morza, lasu i betonu, które od stu lat nieustannie się zmienia, a mimo to pozostaje przestrzenią zakorzenienia dla ludzi, roślin i zwierząt. Ta opowieść ma trzy warstwy.

Pierwsza to urbanistyka i demografia, czyli to, jak dzielnice powstawały, rosły i jak decyzje planistów wpływały na życie ich mieszkańców. Druga to opowieść o społeczeństwie, rozpisana na biografie ludzi, których drogi życiowe splotły się z dziejami miasta. Trzecia, biogeograficzna, oddaje głos przyrodzie, od ptaków gnieżdżących się na betonowych nabrzeżach po gatunki, które przypłynęły do portu z wodami balastowymi i zostały na dobre.

Jak poprowadzić tak wielowątkową opowieść, żeby nie zgubić żadnego głosu i nie zmęczyć widza? Przed takim wyzwaniem stanęły architektki z pracowni Biuro Kreacja, które mają na swoim koncie szereg wystaw, w tym trwającą właśnie „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” w Muzeum Miasta Gdyni czy niezwykle obszerną i wielowątkową „Kwestię Kobiecą 1550 – 2025”, którą jeszcze na początku tego roku można było oglądać w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Pomysł Doroty Terleckiej i Wiktorii Krawczyk jest prosty, ale bardzo obrazowy: każda dzielnica otrzymała własne pasmo tkaniny, które spływa łukiem z lekkiej konstrukcji, łącząc się w jedną długą falę, która unosi się i opada jak morze. Ten sam język prostych, wyrazistych form pojawia się w oprawie graficznej zaprojektowanej przez Anitę Wasik. Jej paleta żółci, mięty i bieli oraz inspiracja polską typografią lat 90. dopełniają przestrzenną koncepcję wystawy.

Wystawa „Gen.100 – gdyński kod wspólnoty”, fot. Jan Rusek

Gdynia na fali

Jestem gdynianką i dla mnie Gdynia zawsze była zbiorem rzeczy, które niby do siebie nie pasują: port, las, bloki z wielkiej płyty, modernistyczne Śródmieście, wsie, które w pewnym momencie znalazły się w granicach miasta i ludzie z różnych stron Polski. A jednak to wszystko jakoś się trzyma. Zastanawiałyśmy się, co jest tym wspólnym mianownikiem, i wyszło nam, że morze. Wpływa na klimat, na przyrodę, sposób odczuwania przestrzeni, staje się motywacją, dla której można tutaj zostać i organizować sobie życie. Morze cały czas się porusza i zmienia, tak jak ta historia, która trwa – mówi Dorota Terlecka z Biuro Kreacja, opisując pomysł na aranżację wystawy GEN.100

Wystawa rozpościera się w hali jako jedna nieprzerwana, falująca wstęga, która przypomina wielki pergamin, na którym zapisuje się złożoność miasta, ponieważ losy Gdyni wciąż się dopisują, a kolejne warstwy jej dziejów nakładają się na te wcześniejsze. Dwadzieścia jeden dzielnic, ich historia, codzienność i społeczne życiorysy, a obok nich przyroda, która od początku współtworzy miasto, zostały rozpisane na pasmach lekkiej tkaniny, spływających łagodnymi łukami z konstrukcji nad głowami zwiedzających i unoszących się przy każdym podmuchu powietrza, co wprowadza do wnętrza rytm morza i nadaje całości charakter żywego, poruszającego się zapisu, a nie wystawowej gabloty.

Każdą dzielnicę buduje ten sam układ elementów, dzięki któremu tak różne opowieści można czytać w jednym języku: zadrukowane pasmo tkaniny z nazwą dzielnicy schodzi z żółtej konstrukcji i przechodzi w stół ekspozycyjny, na którym leżą archiwalne fotografie, plany i teksty. Szkielet całej ekspozycji tworzą drewniane stelaże z zasobów muzeum, które zamiast trafić do magazynu, zostały przemalowane na żółto i uzupełnione nowo zaprojektowanymi stołami, dzięki czemu rytmiczna struktura nawiązująca do surowości form portowych powstała z tego, co już było pod ręką.

Teraz i potem

Surowiec wystawy GEN.100 jest więc jej dodatkowym medium, co stanowi świadomy zabieg architektek i intencję samego Muzeum Emigracji. Punktem wyjścia do projektowania było pytanie: co stanie się z samą wystawą po jej zakończeniu? Jaki będzie los surowców, wykorzystanych do produkcji? Zgodnie z tą refleksją wystawa została zrealizowana zgodnie z ideą Gospodarki w obiegu zamkniętym (GOZ), która zakłada jak najdłuższe wykorzystanie produktów i surowców – przez recykling, ale także przez takie projektowanie, by już na samym początku planowania zredukować ilość późniejszych odpadów.

Dlatego też najbardziej charakterystycznym budulcem wystawy są płyty Strumber Hemp, powstające z łodyg konopi włóknistych. Ich roślinne pochodzenie i naturalna struktura dobrze wpisują się w temat ekspozycji, w której historia miasta przeplata się z opowieścią o jego przyrodniczym otoczeniu. Dodatkowym atutem wykorzystania płyt konopnych jest ich walor ekologiczny.

W projekcie użyliśmy drewnianych stelaży z poprzednich wystaw, z kolei ścianki i inne elementy konstrukcyjne są zrobione z płyt z konopi siewnej i to jest o tyle fajne rozwiązanie, że konopia jest rośliną jednoroczną. Pomyślałyśmy z Wiktorią, że aby wykonać elementy ekspozycyjne do wystawy czasowej nie ma konieczności sięgać po surowiec, jakim jest drewno, którego pozyskiwanie wiąże się jednak ze znacznie większą ingerencją w środowisko. – mówi Dorota Terlecka z Biuro Kreacja

Projektantki starały się dodatkowo korzystać z jak największych fragmentów płyt z konopi, aby po ten sam surowiec mogli sięgnąć twórcy kolejnych wystaw. Z kolei z odpadów powstały figurki zwierząt, które prowadzą zwiedzających przez wystawę, a także małe elementy do ścieżki edukacyjnej. Zadrukowana tkanina w 100% składa się z bawełny, dlatego po wystawie będzie mogła zyskać drugie życie.

Ekologiczny charakter materiału nie oznacza przy tym rezygnacji z koloru: konopne płyty zestawiono z intensywną żółcią stelaży i tkanin, miętą i bielą. Cała realizacja kryje w sobie wiele nowych, nieoczywistych rozwiązań, które trzeba było sprawdzać na bieżąco i które, jak przyznaje Dorota Terlecka, postawiły przed architektkami duże wyzwanie. W konsekwencji GEN. 100 jest nie tylko śmiałym eksperymentem, ale też refleksją nad tym jak projektować ekspozycje czasowe w bardziej odpowiedzialny i przemyślany sposób.

Miasto pełne zakamarków

Rytm głównej ekspozycji przełamują mniejsze, bardziej kameralne przestrzenie, w których można na chwilę zatrzymać się przy pojedynczej biografii albo spojrzeć na miasto z zupełnie innej perspektywy. Architektki nie chciały, żeby zwiedzający pozostawali wyłącznie odbiorcami gotowej opowieści. W wielu miejscach trzeba coś podnieść, odsłonić, przesunąć albo samemu zdecydować, co chce się zobaczyć i usłyszeć.

W jednej z instalacji archiwalne fotografie tych samych miejsc pojawiają się po podniesieniu współczesnych widoków Gdyni, w innej można za pomocą sznurków wyznaczać własne trasy na mapie miasta. Są też pytania o współodpowiedzialność za Gdynię, na które można odpowiedzieć, zostawiając swój ślad w instalacji, oraz przestrzenie pozwalające spojrzeć na miasto z perspektywy jego mniej widocznych mieszkańców – zwierząt czy osób wykonujących codzienną, często niewidoczną pracę.

Ważną częścią tych miejsc jest także ich fizyczność. Zamiast kolejnych ekranów i klasycznych stanowisk multimedialnych pojawiają się retro słuchawki telefoniczne, przepierzenia z tkaniny z frędzelkami, ruchome elementy i niewielkie kryjówki, które można odkrywać samodzielnie. Dzięki temu wystawa pozostaje przystępna również dla rodzin z dziećmi, a poznawanie losów miasta staje się doświadczeniem opartym nie tylko na czytaniu i oglądaniu, ale także na działaniu, zabawie i własnej ciekawości.

Lisy, dziki, mewy

Ważnym elementem tej opowieści są także zwierzęta, które pojawiają się w całej ekspozycji jako jej nieoczywiści przewodnicy. Trójwymiarowe figury ukrywają się wśród elementów wystawy, pojawiają się w jej zakamarkach i zachęcają, żeby przyjrzeć się przestrzeni uważniej.

Nie są jednak tylko dekoracją. Przypominają, że gdyńska wspólnota, o której opowiada wystawa, nie kończy się na ludziach. Port, nabrzeża, parki i tereny poprzemysłowe są jednocześnie przestrzenią życia wielu innych gatunków, które przez lata nauczyły się funkcjonować w mieście, a czasem same stały się częścią jego historii. Zwierzęta witają więc zwiedzających już na początku wystawy, a później pojawiają się między kolejnymi opowieściami, przypominając, że Gdynia jest miejscem współistnienia ludzi, przyrody i zmieniającej się miejskiej przestrzeni.

Miejsce spotkań

Przy tej wystawie szczególnie bawi mnie to, że w jej tworzeniu bierzemy udział razem z Anitą Wasik, którą poznałam jeszcze w przedszkolu w Gdyni. Po latach nasze drogi znowu się przecinają, tym razem przy opowieści o mieście, w którym takich spotkań są tysiące. Ludzie przyjeżdżają, wyjeżdżają, wracają, powstają nowe dzielnice, znikają stare miejsca, pojawiają się nowe gatunki roślin i zwierząt. Jedne historie trwają chwilę, inne zostają na pokolenia. Chyba trudno o lepszy przykład tego, o czym opowiada ta wystawa – że miasto powstaje właśnie z tych wszystkich, często zupełnie nieplanowanych przecięć – mówi Dorota Terlecka.

Z takim podejściem warto pójść na tę wystawę. Nie tylko po to, żeby poznać charakter poszczególnych dzielnic i ludzi, którzy ją tworzyli, ale też zobaczyć Gdynię jako miejsce nieustannych spotkań: ludzi z różnych stron, przeszłości z teraźniejszością, miasta z przyrodą i tego, co zaplanowane, z tym, co wydarza się samo. Wystawa w Muzeum Emigracji pokazuje Gdynię jako miasto, które od stu lat tworzy się na nowo, a jego charakter jest sumą wielu historii, obecności i relacji.

Po prostu jako gdynianka, lokalna patriotka i osoba, która kocha Gdynię i bardzo lubi dziki – śmieje się Dorota Terlecka. – Bardzo się cieszę, że mogę robić wystawę o swoim mieście i z całego serca wszystkich na nią zapraszam!

„GEN.100 – gdyński kod wspólnoty” można oglądać od 17 października 2026 roku do 28 lutego 2027 roku w Muzeum Emigracji w Gdyni. Wernisaż odbędzie się 16 października o godz. 18:00. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.

Wystawa czasowa GEN.100 – gdyński kod wspólnoty

Muzeum Emigracji w Gdyni

Ul. Polna 1

Kurator: Maksymilian Bochenek

Koordynatorka: Agata Tokarczuk

Projekt aranżacji: Dorota Terlecka, Wiktoria Krawczyk – Biuro Kreacja 

Projekty graficzne: Anita Wasik

Źródło: OKK!