Jak zżera nas stres – kandydat na spotkaniu z HR-owcem

W ubiegłym roku TNS Polska na zlecenie Gazety Wyborczej opublikował raport dotyczący stresu w życiu Polaków. Okazuje się, że na trzecim miejscu w rankingu znalazła się praca i zagadnienia z nią związane. Takiej odpowiedzi udzieliło aż 27 % respondentów. Do tego grona śmiało możemy zaliczyć także osoby poszukujące zatrudnienia.

2014-09-03_KCH_6825_artykul_wizerunkowy_2Różne czynniki i różne reakcje

Jak powszechnie wiadomo stres jest reakcją na bodziec pochodzący z zewnątrz, który wymaga z naszej strony podjęcia działań. To naturalna reakcja obronna organizmu, która towarzyszy nam od wieków i często pozwala uniknąć zagrożenia. Jednak dziś stresory – czyli czynniki wywołujące napięcie emocjonalne to nasz chleb powszedni. Do sytuacji stresogennych z całą pewnością należy także poszukiwanie pracy. Wymaga od kandydata „stawiania” się na rozmowie z pracodawcą, przechodzenia przez szereg rozmaitych testów, sprawdzających  wiedzę, albo umiejętności. Według Deborah Powell, prof. z Uniwersytetu w Guelph w Kanadzie u mężczyzn, podczas rozmów kwalifikacyjnych odnotowano znacznie wyższy poziom lęku niż u kobiet. Panowie także radzą sobie z nim zdecydowanie gorzej niż Panie. Z czego to wynika? Społeczeństwo często wymaga od mężczyzn bycia twardym i skutecznym w działaniu, Panowie rzadziej też niż Panie szukają i korzystają z technik rozładowujących napięcie.

Walka z wiatrakami?

Stres zawsze będzie towarzyszyć rozmowom kwalifikacyjnym. Chodzi jednak o to, by jego poziom nie był paraliżujący. O tym, jak objawia się u kandydatów opowiada Marta Bajda, spec. ds. HR w Pośrednictwie Finansowym „KREDYTY-Chwilówki” Sp. z o.o. – Kandydaci bardzo często stresują się na spotkaniu rekrutacyjnym. Reakcje organizmu są widoczne gołym okiem. Zdarza się, że pojawiają się czerwone plamy na szyi, drżenie rąk czy jąkanie. Taki stres zazwyczaj pojawia się na początku spotkania rekrutacyjnego, dopóki kandydat nie odpręży się. Jednak u niektórych takie objawy utrzymują się przez dłuższy czas i wręcz uniemożliwiają racjonalne działanie oraz myślenie. W takich sytuacjach warto uświadomić sobie, że to po prostu kolejne doświadczenie, które udało nam się zdobyć. Pozytywne jest też to, że stawiliśmy czoła wyzwaniu, jakim niewątpliwie jest rozmowa o pracę.

Dobre rady zawsze w cenie

Dla większości kandydatów spotkanie rekrutacyjne to Mount Everest ich możliwości. Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, a to rodzi presję i wywołuje emocjonalne napięcie. – Zdajemy sobie sprawę, że każda taka rozmowa to trudne doświadczenie dla tych osób, dlatego na początek „rozluźniamy” kandydata. Pytamy czy nie było problemu z dotarciem na miejsce, albo skąd dowiedział się o ofercie pracy. Dbamy też o to, by poczuł się swobodnie, tak by nic nie krępowało jego ruchów. Czasem wystarczy wskazać miejsce, gdzie może położyć swoje rzeczy albo powiesić kurtkę – tłumaczy Marta Bajda z Pośrednictwa Finansowego „KREDYTY-Chwilówki” Sp. z o.o. A co możemy zrobić samemu, żeby zniwelować skutki stresu i dobrze wypaść przed rekruterem? – Warto „uzbroić się” w uśmiech, taka osoba najczęściej odbierana jest przez otoczenie pozytywnie. Dodatkowo pozwala nam on przezwyciężyć stres – mówi Marta Bajda. – Na spotkanie trzeba przyjechać odpowiednio wcześniej, optymalny czas to około 20 minut. Stres będzie mniejszy, jeśli do rozmowy odpowiednio się przygotujemy czyli m.in zbierzemy informację o firmie i stanowisku na jakie aplikujemy. O tym, jak stanąć oko w oko z rekruterem i sprawić żeby to spotkanie zakończyło się dla nas sukcesem można dowiedzieć się na stronie Pośrednictwa Finansowego „KREDYTY-Chwilówki” Sp.z o.o., na którą zapraszam – dodaje.

Tekst i zdjęcia: autor zewnętrzny

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *