Kości zostały… sprzedane

Co jest obecnie kluczem do udanego, dochodowego biznesu? Recepta jest prosta: odnalezienie dochodowej niszy, zapał i odrobina szczęścia. Nie wszystkim udaje się pokonać przeciwności, jakie pojawiają się na drodze do sukcesu, jednak przykład Patryka Strzelewicza i jego nietypowych kostek do gier pokazuje, że wszystko jest możliwe.

Historia rozpoczyna się od popularnej gry RPG (z ang. Role – playing game, czyli gra fabularna tocząca się w fikcyjnym świecie) „Warhammer”, do udziału w której zaprosił Strzelewicza jego kolega. Patryk szybko spostrzegł, że kluczowym elementem w tego typu rozgrywkach nie są figurki ani makiety, lecz wielościenne kostki. Postanowił, że wykona podobną samodzielnie i spróbuje sprzedać przez internet. Stworzona metodą chałupniczą, za pomocą prostych narzędzi, została zakupiona w jednym z serwisów aukcyjnych za cenę kilkukrotnie wyższą od wywoławczej. Okazało się, że nie istnieje jeszcze na świecie firma, która specjalizowałaby się w produkcji tego typu sprzętu. Strzelewicz postanowił wypełnić tą rynkową niszę tworząc Q – workshop, którego hasłem przewodnim było „Unusual dice”, czyli „Niezwykłe kostki”.

Początki nie należały do najlatwiejszych – owszem, kostki znajdowały swoich nabywców w sklepach internetowych i serwisach aukcyjnych, lecz stosowane przez Strzelewicza metody produkcji nie należały do najtańszych i najbardziej wydajnych – miesięcznie udawało się stworzyć ich około 400. W produkcji Patrykowi pomagał ojciec – modele tworzyli oni ręcznie, a później powielali je w prostych formach.

Wszystko zmieniło się w 2004 roku, kiedy to Strzelewicz postanowił zaprezentować swoje kostki na Targach Gier w Essen. Jest to największe w Europie spotkanie miłośników rozgrywek, zarówno RPG, jak i strategicznych czy planszowych. Mimo słabego miejsca na końcu hali wystawowej, udało się sprzedać wszystkie przywiezione kostki. Wtedy to też postanowił, by zakres swojej działalności rozszerzyć poza Polskę. Nie było to trudne – po targach dostał on kilka propozycji od dystrybutorów z całego świata. Początkowo zmuszony był on odrzucić ich ofertę – zaproponowali oni bowiem młodemu przedsiębiorcy kupno aż kilku tysięcy sztuk z bardzo wysokim, 60 procentowym, rabatem. Nie było to możliwe przy dotychczasowych sposobach produkcji, udało się jednak zakupić maszyny, dzięki którym realne stało się wytwarzanie kostek na masową skalę. Patryk nawiązał ponowny kontakt z dystrybutorami i obecnie firma Patryka znajduje się w gronie czterech największych producentów tego typu produktów na świecie. Współpracuje on z firmami z Ameryki Południowej, USA, Chin, Japonii i niemalże całej Europy. Rocznie sprzedaje ponad dwa miliony kostek.

Problemy pojawily się w 2009 roku – kryzys, rutyna, trudności z delegacją zadań, nie sprzyjały rozwojowi firmy Strzelewicza. Pomógł wyjazd Patryka na kolejne targi, na których zaprezentowana została nowość – elektroniczne kostki. Wraz z kolegą ze szkoły, Michałem Bąkiem, postanowił on zainwestować w ten pomysł. Tak właśnie powstały Dice +. Dzięki tego typu kostkom możliwe staje się połączenie świata multimediów i gier planszowych. Planszą może być zatem telewizor, laptop, smartfon czy tablet. Po rzuceniu kostką, pokazuje ona wynik, a pionki same zmienią swoje  położenie na ekranie. Wszystko to możliwe jest dzięki bezprzewodowemu połączeniu z urządzeniem za pomocą Bluetootha.

Ciekawe, na jakie kolejne, innowacyjne, pomysły związane z kostkami do gier wpadnie jeszcze Patryk? Macie jakieś propozycje? A może sami korzystacie z jego produktów? Jeżeli tak, podzielcie się wrażeniami.

Foto: Interceptor, Licensed under RF-LL terms
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *