Wsłuchaj się w swoje miejsca

Każdy z nas ma swój azyl, habitat gdzie przyroda i ślady historii splatają się w opowieść, której piękno czeka na odkrycie
Kopalnia w Sudetach, fot. Mateusz Szeliga

Żeby coś chronić i troszczyć się o to, trzeba daną rzecz dobrze poznać i zrozumieć. Nie mówić za dużo, wyjść na zewnątrz i znaleźć swoje miejsce. Dowiedzieć się jak powstało i uszanować to, że przyroda żyje, zmienia się i może potrzebować mądrego kształtowania. Czasem niepowtarzalne siedliska powstały właśnie wskutek działalności człowieka

Czy zastanawiałeś się nad tym, że może ten, kto przed wiekami prowadził swój przemysłowy proceder myślał już o tym, w jaki sposób zrekultywować teren, aby pozwolić naturze się odrodzić? A Ty? Czy przechodzisz obojętnie obok dzieł człowieka i natury, aby tylko zrealizować swój plan treningowy? Czy zwracasz uwagę na detale, które podsyła Ci świat? A może wręcz przeciwnie chcesz sadzić przypadkowe gatunki, ale w niewłaściwym do tego miejscu? Pomimo dobrych chęci prawdopodobnie zachowujesz się jak intruz, który chce na siłę uszczęśliwić naszą zieloną planetę. Inaczej, lecz z podobnym efektem jak bezmyślni inwestorzy zabudowujący nadrzeczny łęg, albo wycinający stary park.

Tam, gdzie nikt nie przeszkadza

Troska o środowisko jest prawdziwa kiedy dotyczy konkretnego miejsca. Najlepiej takiego, które znamy i w którym często przebywamy – naszego habitatu. Może to być pobliski park, pola albo nieużytki, które przemierzamy rowerem lub spacerując z psem, a nawet teren poprzemysłowy. Nasze ludzkie kategorie nie mają większego znaczenia dla przyrody. Nawet miejsca uważane za zdegradowane jak hałdy, czy wyrobisko kopalni mogą być niszą ekologiczną dla gatunków, wymagających surowego otoczenia, takich jak na przykład mchy i porosty. W końcu to właśnie postindustrial często jest siedliskiem dla rzadkich gatunków, ponieważ nikt im tam nie przeszkadza, a ludzie zapuszczający się w te niegościnne tereny szanują swoisty niepisany kodeks. Dziś coraz mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że Tatry czy Karkonosze, to w dużej mierze tereny poeksploatacyjne. Potrzeba wiele uwagi, żeby odczytać i zrozumieć ten zabliźniony poprzemysłowy pejzaż, który nie jest ani w pełni dziki, ani naturalny.

Ludzie docenią planetę, wodę i nawet tlen
Każdy element, który dziś jest tylko bladym tłem
Kiedy pokłady te
A to nie słaby sens
Skończą się
Ucieknie część
I może tak przetrwamy gdzieś
Nic nie jest wieczne
A ten świat łatwo zdmuchnąć
Trzeba kuć w skałach bo przekazać będzie trudno
Żyjemy krótko
Szkoda tych słów bo
Ulotne są jak wczoraj
Chociaż z nadzieją na jutro

– „Czysta Brudna Prawda”, Sokół

Jakby zupełnie dziko

Ścieżka, którą chodzimy na spacery, czy miejsca, które często odwiedzamy są pozornie takie same, a jednak o każdej porze inne. Można je poczuć i usłyszeć inaczej. Podczas deszczu lub tuż po nim, kiedy unosi się mgła, albo latem – kiedy kipi zielenią, gwarem ptaków i owadów. W momencie, gdy zna się „swoje” miejsce dobrze, zaczyna się dostrzegać, że krajobraz, który nas otacza jest w rzeczywistości kartą, na której zapisano setki lat współdziałania natury i człowieka. Niestety wiele osób przechodzi obok tego obojętne i ta współpraca jest niewidoczna dla przeciętnego, współczesnego oka. Płaszczyzny pól na żyznych starorzeczach istnieją bez przypadkowej zabudowy, zadrzewienia śródpolne tworzą korytarze ekologiczne dla ptaków i owadów, a zarośla nad meandrującymi ciekami wodnymi są złożone ze specjalnie dobranych gatunków, żeby zatrzymać powódź zanim nabierze groźnych rozmiarów. Taki pejzaż to w mądry i zrównoważony sposób kształtowana natura. Tak delikatnie i ze zrozumieniem, że wydaje się, jakby krajobraz ten był zupełnie dziki. Nawet w miejscach, gdzie ingerencja w teren wydaje się brutalna – jak chociażby wyrobisko kamieniołomu – można dopatrzeć się pewnej wrażliwości i poszanowania praw natury. Warto zauważyć, że do początków XX w. kamień wydobywano po linii naturalnych pęknięć warstwy skalnej – tam gdzie materiał wykazywał takie spękania. Właśnie dlatego starsze wyrobiska czasem trudno jest odróżnić od efektów naturalnej erozji.

Odczytać krajobraz

W dzisiejszym świecie jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich efektów i spektakularnych akcji. Spokojne, długotrwałe, a przede wszystkim przemyślane podejście wydaje się przestarzałe i niemodne. Jednak mimo wszystko podarujmy sobie chwilę i spróbujmy odnaleźć w sobie chociaż ziarno idei, które przyświecały dawnym architektom krajobrazu. Nie bez powodu kształtowali oni korytarze ekologiczne dla zwierząt, czy pomagali planować zrównoważone i biodynamiczne rolnictwo. Przede wszystkim pozwalajmy też naturze działać, żyjmy w zgodzie z jej nurtem i w razie potrzeby zaoferujmy pomoc. Nie wkraczajmy agresywnie na jej teren, ale skupmy się na symbiozie, która być może zaowocuje w przyszłości korzystnymi efektami dla obu stron.

koncept i zdjęcia: Mateusz Szeliga, tekst: Szymon Wachal i Justyna Bekieszczuk