Osiedle, które się udało – fotorelacja z wiedeńskiego Alterlaa

Alterlaa to późny modernizm i udany eksperyment społeczny, który wcale nie musiał się udać

Bloki i osiedlowe klimaty są dziś modne, bo dojrzewają i mimo patologii stają się klasyką. Jednym z prekursorów tego zainteresowania jest artysta fotografik Mateusz Szeliga, który od lat pokazuje duszę polskich i europejskich blokowisk w cyklu „Stara-Nowa Szkoła”. W najnowszej sesji pokazuje kultowe osiedle Alterlaa we Wiedniu.

Miało być pięknie, wyszło fatalnie

Modernizm był odpowiedzią na ciasnotę i niskie standardy miast XIX wieku z czasów rewolucji przemysłowej. W teorii ciasne ulice miały zastąpić otwarte i zielone tereny rekreacyjne otaczające estetyczne bloki wprost z pracowni Le Corbusiera. W praktyce siatkę ulic i pierzei zastąpiły osiedla, ale niski standard pozostał. To właśnie on pogrążył ideę modernizmu. Bylejakość budowanych masowo bloków, przestrzeń uwolniona ale niezagospodarowana. Oszczędzanie na tym, co miało stanowić o atrakcyjności nowego budownictwa zamieniło ideę w koszmar. Najgorsze oblicze przybrał on w naszej części Europy, gdzie przez lata panowała programowa bieda i niewydolność systemu. Teraz, kiedy bloki z wielkiej płyty powoli odchodzą do przeszłości, a nowe budownictwo wcale nie okazuje się dużo lepsze, przyszła pora na refleksję jak ma wyglądać dobre miasto.

Osiedle Alterlaa to dobry, bo nieidealny wzór

Wiedeń to nie tylko Mozart, ale też miejsce interesujących projektów budownictwa mieszkaniowego. W latach 30-tych XX w. na fali socjalistycznych rządów powstał obciążony ideologicznie, ale interesujący w formie kilometrowy blok Karl-Marx-Hof. Nieco bardziej współczesne i pozytywne w klimacie jest kolorowe osiedle Kabelwerk, ‚slumsowate’ kamienice Hundertwassera oraz właśnie Alterlaa.

Osiedle  Alterlaa w Wiedniu | fot. Mateusz Szeliga


Alterlaa to projekt powstały w latach 80-tych XX w. i mieszczący około 10 tysięcy ludzi odpowiada metryką i skalą wielkim polskim osiedlom. Z racji powstania w warunkach kapitalistycznych miał nieco wyższy standard, ale wiele lat zajęło zapewnienie mieszkańcom wszystkich udogodnień. Chociażby stacja metra powstała przy nim dopiero po 15 latach. Również bezpieczeństwo wymagało wprowadzenia kontroli dostępu. Niemniej konsekwencja polegająca na zrealizowaniu planowanych obiektów rekreacyjnych np. baseny na dachach, części wspólnych wysokiej jakości np. lobby z obrazami znanych artystów oraz szkół, ośrodków zdrowia, a nawet kościoła będącego częścią całego projektu, dały pożądany efekt. Alterlaa jest samowystarczalną całością o przyzwoitym standardzie, a nie podmiejską sypialnią. A do tego całkiem ładnie się starzeje. Również sama architektura i jakość wykonania są przyzwoite, a mieszkania mają własne balkony z zielenią. Standard i klimat prawie taki jak w polskich miastach, ale jednak trochę bardziej na plus. Może to dobry przykład, że w sumie niewiele trzeba, żeby nasza przestrzeń mogła prezentować się o wiele lepiej.