Nowy Jork maluje się według poczucia

Mark Lague "Panorama Nowego Jorku", Galeria Rehs Contemporary, Nowy Jork

Georgia O’Keeffe – amerykańska malarka z początku XX w. niesprawiedliwie doceniona głównie z racji bycia kobietą, zamiast po prostu świetną artystką – mawiała, że Nowy Jork maluje się tak, jak się go czuje, a nie jak się go widzi

Dusza miasta

Miasta mają duszę i trzeba ją poczuć i zrozumieć. Brakuje nam dzisiaj tego szacunku do duszy miasta. Przyjeżdżamy do Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy innego miasta na studia lub do pracy i już po paru latach uważamy się za jego obywateli i rozpychamy się łokciami, zamiast okazać wrażliwość, słuchać i rozmawiać, żeby dowiedzieć się jak wygląda życie w naszym nowym miejscu. Właśnie taką wrażliwość pokazuje w swoich obrazach współczesny malarz amerykański Mark Laguë.

Mark Lague „6-ta Aleja Nocą”, Galeria Rehs Contemporary, Nowy Jork

Zwykłość w randze symbolu

Malarstwo i sztuka w ogóle, to po pierwsze umiejętność posługiwania się techniką oraz dostrzeganie wyjątkowych rzeczy w miejscach, które inni uważają za pospolite. Korki na ulicach, deszcz, mgła – bo nie każda mgła to smog – nietypowe godziny, nieoczekiwane perspektywy. To wszystko składa się na klimat, który jest wyjątkowy dla dengo miasta. Mark Laguë malował już wiele krajobrazów miejskich w Stanach Zjednoczonych i takie właśnie motywy znajduje również w Nowym Jorku. Odtwarza je niczym Edgar Degas baletnice na backstage’u w bardzo podobnej, nieomal impresjonistycznej technice, choć nie bez mrugnięcia okiem do widza, że przecież to taki impresjonizm po przejściach. Miło jest patrzeć na obrazy malarza, który panuje nad techniką, którą się posługuje w dobie eksperymentatorów, którzy braki warsztatowe tuszują celebryctwem.

Obrazy artysty będą pokazywane na wystawie w galerii sztuki współczesnej Rehs Contemporary na wystawie pt. „Przygoda w Wielkim Jabłku”.