Filc – materiał w przeszłości bardzo popularny, dzisiaj przeżywa swój renesans. Wytwarzane są z niego zarówno torebki, buty, kolczyki, jak i broszki. Produkcją tych ostatnich zajmuje się marka Ja Cię Broszę! O wyjątkowej pasji do filcu, która zaczęła się zupełnie przypadkowo postanowiliśmy porozmawiać z twórczynią firmy.

Dlaczego akurat filcowe broszki?

Zupełnie przypadkiem. Nigdy nie odczuwałam jakiegoś szczególnego zacięcia do rękodzieła.Szczerze powiem, że sam filc też nie budził we mnie jakichś pozytywnych skojarzeń. Rzadko podobało mi się coś, co zostało wykonane z filcu, a już szczególnie broszki. Moja przygoda z handmade zaczęła się całkiem niewinnie – moja znajoma, która prowadzi swój fanpage na Facebooku, chciała ogłosić konkurs. Już nawet nie pamiętam jak to się stało, że nagrodą miała być właśnie wykonana przeze mnie filcowa broszka. Nie byłam zbytnio przekonana do tego pomysłu. Lubię rysować, projektować, ale tworzenie z filcu było mi zupełnie obce. Postanowiłam spróbować i… spodobało mi się! Pochłonęło mnie to całkowicie. Zawsze lubiłam prace wymagające ode mnie dużej koncentracji i zaangażowania, nie umiem niczego zrobić w sekundę, za to lubię mieć czas na tworzenie precyzjnie, w swoim tempie. Lubię taką „dłubaninę”, chyba dlatego tak się dałam porwać w ten „broszkowy” świat. Wykonałam pierwszą broszkę, a w głowie miałam już pomysły na dziesięć następnych. I tak to się potoczyło. Szybko pojechałam na targi rękodzieła, organizowane w pobliskiej miejscowości, chciałam rozdawać ludziom jakiś kontakt do mnie, wydrukowałam sama wizytówki z adresem strony na Facebooku, chociaż jeszcze nie miałam jej założonej. Po powrocie z targów musiałam szybko to nadrobić. A nazwę wymyślił mój zdolny kolega – Karol, chyba się nigdy za to mu nie „wydziękuję”.

Czym się inspirujesz tworząc swoje wyroby?

Dużo pomysłów wychodzi jakoś tak po prostu ode mnie, z głowy, coś mi się przyśni, wymyśli „niechcący”. W zanadrzu mam pełno pomysłów, całe biurko zasypane małymi karteczkami z wypisanymi tematami, którymi chciałabym się zająć, z rysunkami. W pewnym momencie było tego tak dużo, że musiałam założyć zeszyt i poprzepisywać, powklejać tam wszystko, bo już nie miałam wolnego miejsca do pracy. Inspiruje mnie świat, natura, moje młodsze rodzeństwo, internet (np. różne memy, stąd u mnie Grumpy Cat).

Czy planujesz poszerzyć swoją działalność o inne filcowe wyroby czy pozostaniesz wierna broszkom?

Kiedyś się nad tym zastanawiałam. Znajomi prosili mnie np. o naszyjniki. Mam pod biurkiem cały karton z filcem, który dostałam od dziewczyny tworzącej torebki, myślałam, że może zacznę przygodę z bransoletkami, z pokrowcami. Na wszystko na razie brakuje mi czasu. „Ja Cię Broszę!” to tylko jedna osoba. Mało kto zastanawia się, ile trzeba poświęcić godzin na wykonanie małej broszki, to wbrew pozorom jest długi proces. Pomysł, rysunek, wycinanie, szycie klejenie, gdy wprowadzam nowy wzór może to zająć ładnych kilka godzin. Oprócz tego zajmuję się projektowaniem graficznym i z tego głównie się utrzymuję, broszki traktuję bardziej jako hobby. Ostatnio staram się poszerzać swoją ofertę, można kupić u mnie kartki pocztowe, przypinki, pojawią się torby bawełniane (wkrótce może coś jeszcze, ale na razie nie zdradzę) Ale póki co filcowe pozostaną tylko broszki.

Więcej informacji:  www.facebook.com/ja.cie.brosze

Z Agnieszką Ragan rozmawiała: Justyna Zajdel, zdjęcia: Ja Cię Broszę