Idziemy na barcamp

Każdy chciałby poczuć się jak w Dolinie Krzemowej. Chodzić w klapkach jak guru internetu i zostać miliarderem już jutro. Czy to złudzenia i pozerstwo? Pewnie w przypadku niektórych osób tak, choć w sumie nieszkodliwe. Ale dla większości odwiedzających imprezy typu barcamp to rzeczywistość, gdyż część z nich już dawno prowadzi swoje interaktywne przedsięwzięcia. Wkładają w nie wiele pracy, tworząc naprawdę interesujące projekty, wśród których nie brakuje przykładów spektakularnych sukcesów finansowych. Wpadnijcie i Wy, bo spotkania są bezpłatne, a wyjdziecie z nich z wielką dawką inspiracji, pomysłów i wizytówek.

CO TO WŁAŚCIWIE JEST?

W sumie to nikt do końca nie wie, ale jest fajnie i chyba o to chodzi. Idea takich imprez wywodzi się z cyklicznych spotkań branży informatycznej, służących integracji środowiska i dzieleniu się wiedzą. Nie czas tutaj na dokładną historię, gdyż obecnie zjawisko to obejmuje różne rodzaje spotkań o różnych formułach. Różni są też ich organizatorzy i uczestnicy. Tym, co łączy wszystkie imprezy, jest ich otwartość. Otóż, obok prezentacji znanej firmy z branży, która często jest magnesem dla uczestników, pojawiają się wystąpienia jedno- lub kilkuosobowych firm. Część z nich dopiero rozpoczyna działalność. Czasem są to po prostu studenci, którzy mają jedynie pomysł i szukają współpracowników. Ponieważ wydarzenia są z wyprzedzeniem zapowiadane w internecie, każdy może się zarejestrować i pokazać swój pomysł. Prezentacje są niezwykle żywe. Część z nich odbywa się w dynamicznej formule pecha kucha (z jap.), która przewiduje 20 slajdów pokazywanych każdy przez 20 sekund. Po prezentacji zwykle jest miejsce na rozmowę i natychmiast można uzyskać opinię na temat swojego pomysłu. Zaciera się granica między prezentującym a widownią.

Z KALIFORNII DO POLSKI

W Polsce pierwsze wydarzenie typu barcamp miało miejsce w 2006 roku we Wrocławiu pod nazwą Grill IT. W sumie dość szybko, biorąc pod uwagę, że pierwsza tego typu impreza na świecie odbyła się zaledwie rok wcześniej w Kalifornii. Chyba najbardziej pociągającym elementem i tym, co sprawiło, że pomysł rozprzestrzenił się tak szybko, było zorganizowanie jej w ciągu jednego dnia. Nie przeszkodziło to, by zgromadzić 200 uczestników. Pewnie niebagatelnym czynnikiem przyciągającym publiczność jest organizowanie wydarzeń w komfortowej przestrzeni np. w knajpie lub zaimprowizowanej sali konferencyjnej. Wiadomo, że na imprezę z grillem w nazwie idzie się chętniej niż na konferencję. Mimo wszystko jednak to nie darmowe jedzenie przyciąga.

Z NUTKĄ INSPIRACJI

Dzisiaj nie trzeba już być programistą, żeby dobrze odnaleźć się na takiej imprezie. Naturalnie spotkania dla inżynierów ciągle mają miejsce. Ale można też znaleźć tematykę na tyle przystępną, że każdy wybierze coś dla siebie. Spotkania dotyczące marketingu czy rozwijania firmy są ciekawe dla naprawdę szerokiej publiczności. A co najważniejsze, organizatorzy polskich spotkań tego typu nie tworzą barier uczestnictwa, jak w przypadku płatnych konferencji. Często bowiem uczestnicy wnoszą równie dużo, co zaproszone firmy. Nigdy nie wiadomo, czy na widowni siedzi student głodny błyskotliwej kariery czy inwestor przyglądający się obiecującej firmie, w którą chce zainwestować. A może ten żądny sukcesu student oraz inwestor to jedna i ta sama osoba? No, może się troszkę zagalopowaliśmy. Niemniej atmosfera spotkań jest świeża i zachęca do działania.

W JAKIM BARZE NAJBLIŻSZY CAMP?

Naturalnie poszukiwania należy zacząć w internecie. Część imprez na stałe gości w zaprzyjaźnionych knajpach, współtworząc klimat miejsca. Inne odbywają się w pomieszczeniach należących do uczelni lub inkubatorów przedsiębiorczości. Również centra co-workingowe są miejscem podobnych spotkań zwanych jelly, w których jednak chodzi bardziej o wspólną pracę niż prezentację pomysłów. Generalnie nie ma problemu ze znalezieniem ciekawej imprezy w perspektywie najwyżej jednego miesiąca. Czasem wręcz trudno wybrać, bo jest dostępnych wiele podobnych spotkań. Trudno podać jedno kompletne źródło informacji, gdyż mapa wydarzeń zmienia się nieustannie. Duże i znane imprezy przestają funkcjonować, a na ich miejsce pojawiają się nowe, o których jeszcze niedawno nikt nie słyszał. Po prostu trzeba samemu poszukać interesującej nas akurat tematyki.

NIE MUSISZ RZUCAĆ PRACY

Bądźmy realistami. Większość z nas nie rzuci pracy i nie rozpocznie błyskotliwej kariery na własną rękę w IT czy reklamie. Pewnie dlatego, że przynajmniej niektórzy z Was już robią przyzwoitą karierę, pracując na etacie. Niemniej warto wpaść na takie nieformalne spotkania branży, żeby posłuchać o nowych trendach i produktach oraz spotkać innych ludzi. Można też podszkolić swoje umiejętności prezentacji, gdyż praktyczne chwyty, jakich możemy się nauczyć, prowadząc prezentację w modelu pecha kucha, z pewnością przydadzą się także w pracy. Zatem na kolejne spotkanie po godzinach może warto wybrać lokal goszczący imprezę typu barcamp? Ale jeśli brak Wam jeszcze odwagi lub obawiacie się, że nie będziecie się czuć wystarczająco swobodnie, warto poczytać relacje z imprez, które już się odbyły. Większość z nich zawiera najciekawsze prezentacje w formie nagrań wideo lub przynajmniej zdjęcia z imprezy. Widać na nich doskonale, że branża IT spotyka się w realu i nie są to nudne spotkania.

Tekst: Szymon Wachal

Zdjęcie: © Jean-francois Dupuis | Dreamstime.com

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *