Tańcząc z piłką – Freestyle football z mistrzem świata

„Jednak kiedy zobaczyłem pierwsze filmiki z freestyle’m postanowiłem, że spróbuję swoich sił w tym sporcie. Szybko zauważyłem, że całkiem dobrze mi idzie. Stwierdziłem wówczas, że postawię wszystko na jedną kartę i kiedyś będę w tym sporcie naprawdę dobry – to był cel 15-latka.”

Piłka do nogi nie musi służyć jedynie do gry w drużynie, na boisku z dwiema bramki. Może również być wykorzystywana do freestyle’u – indywidualnego sportu, w którym wszystko zależy od jednej osoby. Co to za dyscyplina, na czym polega i jakie cechy trzeba posiadać, by być najlepszym – opowiada, Szymon Skalski, młody i utalentowany mistrz świata freestyle football.

Do piłki ciągnęło Cię od dziecka?

Od kiedy pamiętam grałem w piłkę nożną. Jako dziecko marzyłem o tym, aby kiedyś być wielkim piłkarzem lub zostać mistrzem w sztukach walki, postawiłem na to pierwsze i myślę, że się sprawdziło.

Na czym polega freestyle football?

Jest to umiejętność wykonywania sztuczek oraz wszelkich ewolucji z piłką do nogi. Wiele osób twierdzi, że są to jedynie sztuczki piłkarskie. Uważam jednak, że dyscyplina ta nie ma nic wspólnego z piłką nożną oprócz samej piłki. We freestyle’u wyróżniamy cztery style takie jak: air, upper, sit down oraz ground. Wskazane jest wsłuchiwanie się w muzykę i zgrywanie się z nią. Coraz częściej wykorzystywane są elementy tańca oraz gimnastyki.

Dlaczego właściwie ta dyscyplina sportu? Nie prościej byłoby grać po prostu w piłkę nożną i robić karierę tak jak Lewandowski czy Błaszczykowski?

Zawsze stawiałem na techniczną grę, kiedy jeszcze trenowałem piłkę nożną. Grając w klubie, inspirowałem się grą Brazylijczyków czy Hiszpanów. Jednak kiedy zobaczyłem pierwsze filmiki z freestyle’m postanowiłem, że spróbuję swoich sił w tym sporcie. Szybko zauważyłem, że całkiem dobrze mi idzie. Stwierdziłem wówczas, że postawię wszystko na jedną kartę i kiedyś będę w tym sporcie naprawdę dobry – to był cel 15-latka. Na pewno przyczynił się do tego mój upór oraz to, że jestem indywidualistą. Tu wszystko zależy ode mnie, nikt nie ma wpływu na wygraną, czy przegraną poza mną. To ja ustalam czego chce się uczyć i co trenować. Tak więc to, czy zostanę najlepszy leży tylko w moich rękach. A to bardzo mi się podoba.

Piłkę się ciągle podbija i podbija. Wymaga to nie lada kondycji fizycznej, a może bardziej chodzi o psychikę?

Myślę, że pół na pół. Kondycja fizyczna jest tutaj bardzo ważna. Długi trening jest niesamowicie męczący, biorąc pod uwagę to, że cały czas skaczemy, wyginamy się, pracują niemalże wszystkie mięśnie w naszym ciele, ale żeby osiągnąć upragniony sukces trzeba mieć mocną psychikę. Dlaczego? Dlatego, że jest to młody sport, nie mamy trenerów. To jak będziemy trenować i ile czasu na trening poświęcimy zależy od nas samych. W sytuacji kiedy koledzy wychodzą na imprezę, Ty musisz zmotywować się do treningu, a czasami nie jest to łatwe. W moim przypadku wielokrotnie zdarzało się, że musiałem odmawiać sobie wielu przyjemności. Trzeba być bardzo upartym oraz zdeterminowanym. Psychika odgrywa również ważną rolę podczas występów na żywo. Jeśli ktoś ma nieprzeciętne umiejętności, ale na scenie zjada go stres, to jego występ zakończy się niepowodzeniem. Nie każdy potrafi trenować codziennie przez kilka lat, przeważnie dla własnej satysfakcji.

Co w tym sporcie jest najważniejsze?

Przede wszystkim ciężka praca, upór oraz wiara we własne możliwości. Trzeba być optymistą i wyznaczać sobie cele, trenować konsekwentnie i systematycznie. Ten sport trzeba lubić, nie można trenować go na siłę, bo prędzej czy później wypalimy się i nasz cały wysiłek pójdzie na marne.

Wygrałeś mistrzostwa świata w Japonii. Jakie emocje Ci wtedy towarzyszyły?

Jestem typem człowieka, który nie potrafi płakać z radości, ale gdybym potrafił to z całą pewnością tak by się stało. Niesamowite uczucie. Tym bardziej, że aby dostać się na finały w Japonii musiałem stoczyć ciężki bój i wygrać Puchar Polski. Było to ciężkie zadanie , ponieważ tydzień wcześniej miałem wypadek i byłem zmuszony występować z opuchniętym i szytym kolanem. Prawdę mówiąc lekarz nie dawał mi szans na żaden wysiłek fizyczny – nie wcześniej niż po dwóch tygodniach od wypadku. Po wygranej w Polsce wiedziałem, że to jakiś znak z góry i byłem optymistycznie nastawiony na Japonię. Wygrana w takim turnieju to jedno z najwspanialszych doświadczeń w moim życiu.

Jak długo trzeba trenować by osiągnąć sukces?

Myślę, że to zależy od człowieka i od tego jak bardzo się stara i pragnie sukcesu. Ja, staram się trenować codziennie minimum 3 godziny, nigdy nie biorę urlopu bez potrzeby. Miesiąc przed mistrzostwami zdarzało się, że trenowałem 3 godziny rano oraz 3 godziny wieczorem. Moje przygotowania uzupełniałem ćwiczeniami na siłowni, dietą i przede wszystkim zdrowym trybem życia.

Freestyle football to Twój sposób na życie czy jedynie pasja?

Z całą pewnością jest to pasja, ponieważ robię to dla siebie. Uwielbiam sport. Mogę tutaj włożyć wszystkie swoje emocje, sprawia mi to ogromną frajdę oraz daje satysfakcje z tego, co zrobiłem. Można to również nazwać sposobem na życie, ponieważ ten sport to całe moje życie. Staram się być na bieżąco – zawsze wiedzieć co dzieje się w świecie freestyle’u, kto wygrał dany turniej, kto wymyślił nowy trik itp. Na pewno w życiu dodaje mi to pewności siebie, motywacji oraz chęci do działania. Poza tym, mój ubiór odnosi się w jakiś sposób do tego co robię, muzyka której słucham, styl bycia, to jakim jestem człowiekiem – wszystko to wykreował we mnie w jakimś stopniu freestyle. Oprócz tego występuję w całej Polsce oraz za granicą, więc myślę, że możemy to nazwać sposobem na życie.

Jak z marzeń o byciu najlepszym, faktycznie się nim stać? Co mógłbyś doradzić innym?

Nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba mieć tylko niezachwianą wiarę i być pewnym tego, co chce się osiągnąć. A kolejnym warunkiem sukcesu jest konsekwentny trening. Jeśli brakuje motywacji, trzeba sprawić, żeby ona powróciła, odnaleźć wenę, coś co doda nam siły, aby uwierzyć w siebie. Ja w ten sposób do tego podchodzę. Ciężka praca popłaca, aby być najlepszym trzeba zatem ciężko pracować, ale i mieć świadomość, że można się nim stać.

Z Szymonem Skalskim, rozmawiała Ewa Czemerys, fot.: archiwum prywatne
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *