Survival korporacyjny – jak przetrwać w dżungli

Firma jest jak dżungla. Z daleka wszystko wygląda pięknie, ale z bliska pełna jest niebezpieczeństw i zasadzek. Nie znaczy to, że mamy się bać. Wręcz przeciwnie, chcemy was zachęcić, aby z błyskiem w oku stawić czoła wyzwaniom. W końcu, jak mawiali starożytni rzymianie, vivere militare est, czyli życie jest walką. Aby wam ułatwić podejmowanie wyzwań, przedstawiamy poradnik, jak wyjść obronną ręką z najbardziej typowych tarapatów, w jakie możecie wpaść w pracy. Wszystkie przykłady zostały opracowane na podstawie historii z życia wziętych.

Nowy w pracy
Każdy kiedyś zaczynał. Na nowicjusza, który dopiero co został absolwentem albo wciąż się uczy, czyhają największe zagrożenia. Im lepiej chcecie wypaść, tym gorzej Wam idzie. Nasza rada to przestać się bać. Zalękniona osoba denerwuje bardziej doświadczonych pracowników. Oni oczekują od Was samodzielnego działania. Tego, że wrzucą Wam część swych obowiązków i Wy to za nich wykonacie, a nie będziecie wymagali wsparcia psychologicznego i zachęty. Może być jednak i tak, że jesteście nowi w firmie, mimo że macie już spore doświadczenie. Wtedy nie próbujcie na siłę zaprzyjaźniać się ze wszystkimi od razu. Nie róbcie niepotrzebnych wygłupów, bo wszyscy zaczną Was postrzegać jako osobę niepoważną. Znany jest przypadek nowego dyrektora działu dużej firmy doradczej, który chciał zaskarbić sobie sympatię pracowników i lepiej ich poznać, roznosząc po biurze świeże owoce i częstując nimi nowych podwładnych. Efekt? Tego samego dnia miał już nowe przezwisko – Pan Malinka. Na nic zdały się lata doświadczenia, bo przez długi czas pracownicy nie traktowali go poważnie.

Plotkarze
Tak już jest, że wszędzie funkcjonuje drugi obieg informacji. Jest to zupełnie naturalne i w sumie mające swoje zalety zjawisko. Do pewnego stopnia kompensuje ono niedostatki oficjalnego obiegu. Zatem duża ilość plotek wskazuje na słabą komunikację w firmie. Są jednak plotkarze, którzy przebrali wszelką miarę. Pracę wykonują przy okazji, a chodzenie na ploty to ich zajęcie podstawowe. Nic więc dziwnego, że na języki biorą szczególnie solidne i uczciwe osoby, gdyż to właśnie im najbardziej zazdroszczą. Co robić, kiedy taki plotkarz zacznie rozpowszechniać niestworzone rzeczy na Wasz temat? Przede wszystkim, nie ma dymu bez ognia. Pewnie dajecie mu jakiś powód do tej aktywności. Trzeba więc to zmienić! Jeśli faktycznie macie sobie coś do zarzucenia, spróbujcie to naprawić. Potraktujcie to jak okazję do zmiany. Jeśli nie, spróbujcie pomóc plotkarzowi. Może wszystko, czego potrzebuje, to trochę ciepła i zrozumienia? A może potrzeba mu solidnego zimnego prysznica obnażającego jego niekompetencje? Cokolwiek to jest, na pewno nie mo-żecie się wkurzać. To plotkarz ma problem, a nie Wy. Zamiast się rzucać jak nagi w pokrzywach w słusznym oburzeniu, zacznijcie aktywniej komunikować się z otoczeniem. Niech to do Was ludzie przychodzą po najświeższe wiadomości, a nie do plotkarza po jego kompleksy. W gruncie rzeczy nikt nie lubi brać udziału w obmawianiu innych, bo instynktownie czuje, że to marny sposób na podniesienie samooceny. Stwórzcie więc konkurencję, bo jak na razie jest 1:0 dla plotkarza. On jest przynajmniej aktywny, a Wy nie. Pamiętajcie, że solidna praca to nie tylko wykonywanie obowiązków, ale też komunikacja w zespole. Nie zaniedbujcie jej, bo sami tworzycie w ten sposób zapotrzebowanie na plotki.

Niekompetentny szef
Pewien poziom niekompetencji jest nieodłączną cechą wszystkich szefów. To właśnie dzięki niej chętniej powierzają wykonywanie obowiązków innym ludziom. Troszczą się raczej o całość projektu niż mikrozarządzanie. Są jednak przypadki, kiedy szef ma małe pojęcie o tym, co robi zespół. Pracownicy muszą wykazać się umiejętnością wykonywania zadań pomimo tworzonych przez niego trudności. Zwykle jest tak w przypadku szefa, który pierwszy raz w życiu zarządza większym zespołem. Nierzadko ma pod sobą osoby o dużo większym doświadczeniu w kierowaniu ludźmi, jednak jest zbyt dumny, by się od nich uczyć. Co robić, kiedy szef, naczytawszy się teorii zarządzania, próbuje ustawiać Was jak pionki? Rozmawiać i mówić prosto w oczy, co jest nie tak. Wbrew pozorom nawet najgorszy szef przyjmuje choć trochę krytyki. Jeśli jesteście dobrzy i umiecie walić prosto z mostu, co Wam leży na sercu, tylko wzrośnie jego szacunek do Was. Z czasem zacznie się z Wami liczyć i zrozumie, że warto skorzystać z Waszych rad, choć pewnie ogłosi je wkrótce jako swoje pomysły. Jeśli nie wierzycie, że to działa, umówcie się już dziś ze swoim szefem na poważną rozmowę, podczas której to Wy będziecie rozdawać karty.

Nowicjusz żądny awansu
To chyba najgorszy przypadek. Jeszcze nie wie dokładnie, gdzie jest kuchnia i nie umie uruchomić wszystkich systemów w komputerze firmowym, a już pcha się do awansu. Słaba ocena i marne wyniki? Nieważne, po pół roku już chce podwyżkę i lepsze stanowisko. Wszędzie się wkręca i stara się być kumplem wszystkich, ale jakoś nikt go szczerze nie lubi. O dziwo, ponieważ każdy chce się go pozbyć, często jego natarczywe żądania są spełniane dla świętego spokoju. Dlatego właśnie trzeba przerwać zmowę milczenia i pokazać takiej aroganckiej osobie miejsce w szeregu. Próbuje naginać wyniki lub plan działania na swoją korzyść? Zamiast narzekać i śmiać się po kątach, zgłoście problem szefowi i nie dajcie się zbyć. Jeśli tego nie zrobicie, taka osoba zachęcona Waszą biernością szybko będzie piąć się w górę i później już dużo trudniej będzie się jej pozbyć. Te przypadki nie wyczerpują katalogu zagrożeń. Mogą się one czaić na każdym kroku, poczynając od firmowego parkingu, a na wyjeździe integracyjnym kończąc. Ale to już temat na kolejne artykuły.

Tekst: Szymon Wachal

Foto: Victor1558, Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *