Nauka o kolorach

Kto nie zna jaskrawych kolorów pisaków do podkreślania tekstu – fluorescencyjna zieleń, jaskrawy pomarańcz czy intensywny róż? Jest też wiele innych przedmiotów codziennego użytku, których koloru nie da się zapomnieć. Ba, okazuje się, że branża modowa typuje nawet dominujący kolor w kolekcjach na każdy rok. W 2014 mamy więc obowiązujący kolor o wdzięcznej nazwie „promienna orchidea”. Tak tak, okazuje się, że kolorowy świat, który dziś nas otacza, a kiedyś był dostępny tylko na obrazkach, ma coś w rodzaju odpowiednika systemu metrycznego czyli skali – a raczej wielu skal – pozwalającego odnaleźć konkretny, interesujący nas kolor. A wszystko za sprawą pewnego praktykanta, który pracował na pół etatu w drukarni w USA.

Od praktykanta do światowego trendsettera koloru

Otóż Lawrence Herbert, bo tak się on nazywał, opracował wiele innowacji na rynku koloru. Jedną z nich był właśnie wzornik kolorów, który zaczął sprzedawać, a który pozawalał różnym drukarniom uzyskiwać dokładnie ten sam kolor. Opracował także system mieszania pigmentów, odmienny od zwykłego systemu mieszania farb drukarskich (czyli znanych z drukarki domowej – cyjan, magenta, żółty i czarny). Być może słyszeliście nazwę firmy Pantone, którą ten człowiek założył wykupując z czasem swego bankrutującego pracodawcę. Może nawet korzystaliście z jej kolorowego wzornika? Kolory tej palety, chociażby właśnie wspomniany fluorescencyjny żółty czy pomarańczowy, nie mogą być wyświetlone na monitorze, ani wydrukowane na papierze ze zwykłych atramentów. Muszą być osobno zmieszane i nałożone dodatkowo, dlatego właśnie najczęściej widzimy je na fizycznych przedmiotach – gadżetach, ubraniach, opakowaniach produktów.

Tajemnica wymarzonej zabawki

To chociaż troszeczkę tłumaczy, dlaczego kiedy klocki Lego i lalki Barbie można było dostać tylko w Pewexie lub z zagranicznej paczki, wyglądały one tak efektownie na tle otaczającej rzeczywistości. Po prostu nawet kolory, które nosiły, nie były widywane nigdzie indziej. Wydawały się więc tak niesamowite. Jak ogromne znaczenie kolor ma dla powodzenia tych produktów niech świadczy fakt, że marka Lego kilka lat temu opublikowała swoją własną paletę barw. A więc żółty ludek Lego to nie byle jaki żółty ludek! Z czasem polskie produkty stały się równie atrakcyjne wizualnie. Może też troszkę z tego powodu, że niektóre kolory mają właśnie od uznanych, światowych dostawców?

Czy przypadkiem nie ma trzech kolorów podstawowych?

Skoro drukarka mieszka pełną gamę barw z jakichś podejrzanie brzmiących czterech kolorów wliczając w to cyjan i magentę, skoro telewizor wyświetla kolory na bazie niebieskiego, czerwieni i… zieleni, a nasze ulubione kolorki fluorescencyjne miesza prywatna firma Pantone, to gdzie się podziały znane ze szkoły kolory podstawowe – żółty, czerwony i niebieski? Ano jest też taka skala, opracowana przez Szwedów pod nazwą „Naturalny System Barw”. W wielu krajach to właśnie on jest standardem. No cóż, Goethe w swojej „Nauce o kolorach” nie przewidział, że sprawa kiedyś będzie tak złożona. Tymczasem dwa razy do roku w wybranym mieście europejskim branża trendsetterów koloru obraduje potajemnie, jakiego koloru ubrania i produkty będziemy kupować za rok. Trzeba przyznać, że choć brzmi to jak teoria spiskowa to przez parę ładnych lat wykazują się przyzwoitym gustem.

Tekst: Szymon Wachal, zdjęcia: Arden CC BY-SA 2.0, Carmen Rodriguez NSP CC BY 2.0, Paolo Trabattoni CC BY 2.0, Rocco Lucia CC BY 2.0, kreezzalee CC BY 2.0

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *