Letni projektor – ludzie za projektem

Osiem filmów w osiem wieczorów wyświetlanych w zjawiskowych zakamarkach Krakowa, czyli II edycja Letniego Projektora już tuż, tuż.

Ubiegłego lata Kraków przekonał się o magii kina plenerowego. Widzowie mogli cieszyć się projekcjami amerykańskich klasyków w niezwykłych miejscach Krakowa. Projekt odniósł sukces. Po roku niedługo przed II edycją rozmawiamy z organizatorami przedsięwzięcia, którzy opowiadają o swoim przepisie na sukces i Letnim Projektorze.

Wszystko zaczęło się od rozmowy?

Małgorzata Kopecka: Podczas Erasmusa w Porto wraz ze znajomymi miałam okazję wziąć udział w pokazie filmu w starym, strasznym parku. Wydarzenie to wywarło na mnie ogromne wrażenie i od razu przyszedł pomysł, aby zorganizować coś takiego u nas w Krakowie. Mój pomysł spodobał się również członkom Stowarzyszenia Antropologicznego Archipelagi Kultury, ale dopiero rozmowa z Piotrkiem, a potem spotkanie w Betelu było momentem przełomowym.

Od czego zaczęliście by wprowadzić wasz projekt w życie?

M: Był pomysł, nasze chęci do działania, ale brakowało nam kogoś, kto mógłby dać nam ten pierwszy zastrzyk pieniędzy, które potrzebne były by ruszyć z organizacją. Szczęście nam dopisało, okazało się, bowiem, że możemy przedstawić nasz pomysł Konsulatowi Generalnemu Stanów zjednoczonych w Krakowie. Mieliśmy dosłownie dwa wieczory by napisać szkic naszego projektu, który okazał się na tyle dobry by zdobyć jego uznanie. W ten oto sposób to właśnie Konsulat Generalny Stanów zjednoczonych w Krakowie stał się naszym pierwszym sponsorem.

Ubiegłoroczny Projektor odniósł sukces, zawdzięczacie to amerykańskim klasykom czy miejscom projekcji?

Piotr Białek: Myślę, że i jedno i drugie. Na początku planowaliśmy projekcje w parkach, ale to było za mało, po pewnym czasie zrobiłoby się to zbyt monotonne. Postanowiliśmy wejść również w inne obszary, oprócz dobrych filmów chcieliśmy pokazać ludziom mało znane, ale urocze i kameralne zakątki Krakowa, tak więc projekcje oprócz Parku Zaczarowanej Dorożki i Parku Bednarskiego odbyły się również na dachu budynku, na Barce Aquarius, w Nowej Hucie, w klubie Forty Kleparz oraz w ogródku klubu Migawka.

Czy wasz projekt jest alternatywą dla kina masowego oraz multipleksów?

P: Nie odbieramy tego w ten sposób, działamy w zupełnie innej sferze, tworzymy kino plenerowe gdzie obowiązują inne zasady. Nastawieni jesteśmy przede wszystkim na dobra atmosferę i świetną zabawę. Na nasze projekcje możesz przyjść kiedy chcesz, wyjść również, możesz jeść pić komentować. Staramy się tworzyć taki klimat, w którym każdy widz będzie czuł się luźno i komfortowo.

Jaka będzie II edycja Letniego Projektora, czym się będzie różnił i co nas zaskoczy?

M: W ubiegłym roku wyświetlaliśmy amerykańskie klasyki, o których każdy słyszał, ale mało kto je widział.

P: Natomiast w tym roku postaramy się, by wyświetlane filmy korespondowały z miejscami, w których odbywać się będzie projekcja. Chcemy by te dwa elementy ze sobą współgrały.

Zdradzicie nam jakiś przykład?

M: Póki co wolimy zachować to w tajemnicy. To właśnie będzie jedna ze zmian, którą chcemy wprowadzić, czyli trochę zaskoczenia. Planujemy również oprócz projekcji dodatkowe wydarzenia, które będą dla widzów atrakcją i będą urozmaicać pokazy.

Czego nauczyła was I edycja Letniego Projektora?

P: Pokory!!!

M: Mnie nauczyła przede wszystkim tego, że każdy problem da się rozwiązać, wspólnie wszystko można załatwić. Zaskoczeniem była współpraca z niektórymi miejskimi instytucjami, które były nam bardzo przychylne.

P: Przekonaliśmy się również jak ważni w organizacji takiego wydarzenia są sponsorzy, do których młodym początkującym ludziom trudno jest dotrzeć. Na chwilę obecną sprawy finansowe są jedynymi, które nas blokują w szerszej działalności.

Do kogo adresujecie Letni Projektor?

P: To jest najpiękniejsze w naszym projekcie, że jest on bardzo uniwersalny i kierowany dosłownie do każdego. W ubiegłym roku zaskoczyło nas to, że przychodziła młodzież, ludzie w naszym wieku, ale też sporo było osób starszych. Najważniejsze, że każdy znalazł w naszym wydarzeniu coś dla siebie.

Jakie były ich wrażenia?

P: Do tej pory spotykamy ludzi, którzy w różnych miejscach podchodzą do nas i dzielą się swoimi wrażeniami z projekcji, które wywarły na nich duże wrażenie. Niektórzy z nich uczestniczyli w każdym pokazie i byli oczarowani atmosferą, która na nich panowała. Jest to najlepsza nagroda za trud włożony w to przedsięwzięcie.

Jesteście młodymi osobami, które skończyły studia, pracujecie zawodowo, jak odnosi się Letni Projektor do waszego życia?

P: Letni Projektor to mój zastrzyk energii. Pracuję w korporacji 8 godzin dziennie, nie chcę wracać do domu i po oglądnięciu telewizji iść spać. Lubię jak coś się dzieje, jak pojawia się bodziec by działać, robić coś co mnie motywuje, cieszy mnie i daje radość innym. Jest to cudowne uczucie.

M: Letni Projektor nie koliduje, a wręcz przeciwnie współgra z naszym życiem. Organizacja takiego wydarzenia jest wspaniałą okazją nie tylko żeby się rozwijać, ale żeby poznać nowych ludzi, spotkać się z nimi. Ten projekt nauczył nas wielu rzeczy, jak załatwiać różnego rodzaju sprawy, jak załatwiać różnego rodzaju sprawy, jak negocjować z ludźmi i instytucjami.

Jak wygląda w waszych wyobrażeniach wymarzony Letni Projektor?

M i P: Mamy już upatrzone miejsce jest to Zakrzówek, chcemy bardzo tam zorganizować pokaz. Projektor pływający na wodzie, a wokół niego rozlokowani ludzie na wodzie lub na skałach. Marzy nam się również nasz własny dmuchany ekran, który jest łatwy w transporcie, może być używany w każdym miejscu i daje dobrą jakość obrazu. W tym momencie działamy na wypożyczonym sprzęcie, co rzecz jasna wiąże się z kosztami. Niestety są to tylko nasze marzenia, które mamy nadzieję pewnego dnia spełnić.

Na koniec, czy macie jakieś rady dla osób chcących działać i realizować swoje pasje, marzenia?

Piotr: Najważniejsza jest pasja i energia, jeśli ktoś naprawdę chce działać to będzie to robił. Równie ważne jest to by nie zniechęcać się po pierwszej porażce, bo ich na drodze będzie mnóstwo, rekompensują je natomiast sukcesy, które przychodzą po ciężkiej, żmudnej pracy.

Małgorzata: Dla mnie ważne jest wsparcie osób, z którymi współpracuje, szczególnie Piotrka. Osoba sama w sobie nie jest w stanie kontrolować i organizować wszystkiego, fajnie więc, że razem kontrolujemy się, przypominamy sobie o ważnych sprawach do załatwienia, dzięki temu nic nam nie umyka. Bardzo ważna jest również motywacja, trzeba wstać pewnego dnia i zacząć działać, wysłać pierwszego maila, wykonać pierwszy telefon.

Małgorzata Kopecka jest absolwentką Socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Universidade do Porto. Od 3 lat aktywnie działa w Stowarzyszeniu Archipelagi Kultury, gdzie zajmuje się m.in. animacją kultury. W 2011 roku wspólnie z Piotrem Białkiem, po raz pierwszy, zorganizowała Letni Projektor.

Piotr Białek ukończył Elektrotechnikę na Akademii Górniczo-Hutniczej. W chwili obecnej zajmuje się projektowaniem systemów informatycznych. Do jego zainteresowań należy zarówno kino, jak i organizacja eventów.

www.letniprojektor.pl

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *