Karting z kierowcą wyścigowym

Poniedziałkowe popołudnie nasza redakcja postanowiła zagospodarować aktywnie z lekką nutą adrenaliny i tak, w towarzystwie znajomego kierowcy wyścigowego Filipa Mocie, wybraliśmy się na tor gokartowy WRT Karting w Krakowie na godzinny wyścig. Po krótkim szkoleniu z zasad zachowania się na torze zostaliśmy przydzieleni do gokartów i pełni nadziei wyruszyliśmy na nasze pierwsze kółko.

Szybko okazało się, że odstajemy nieco od Filipa, jednak z każdym kolejnym okrążeniem czuliśmy się lepiej, poznawaliśmy tor i z większą śmiałością pokonywaliśmy zakręty. Jadąc bezpośrednio za wicemistrzem w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski mogliśmy nauczyć się odpowiedniego toru jazdy, co skutkowało mniejszą ilością poślizgów i ostatecznie przekładało się na lepsze czasy okrążeń.

Po piętnastu minutach pierwsza tura dobiegła końca i następowała zmiana gokartów. Nie do końca zrozumiałem dlaczego tak się działo, ale jak się zaraz okazało każdy gokart prowadziło się inaczej w związku z czym miało to chyba na celu wyrównanie szans. Kolejne tury zmobilizowały nas do tego stopnia, że wywiązała się nawet delikatna rywalizacja, szybsze wyprzedzania i bardziej agresywne wchodzenie w zakręty. Każdy jeździł na maksimum swoich możliwości i nie obyło się oczywiście bez mocnych zderzeń z bandami, brawurowych poślizgów i kilku zaciętych walk między startującymi.

Po pięciu seriach przejazdów wszyscy byliśmy już zmęczeni, a po ściągnięciu kominiarek każdy miał włosy mokre od potu i spory uśmiech na twarzy. Następnie przyszedł czas na podsumowanie wyścigu. Dostaliśmy wydrukowane czasy i siedząc w kawiarni analizowaliśmy nasze osiągnięcia oglądając przy okazji kolejnych amatorów wyścigów jeżdżących już po torze. Wynik podejrzewaliśmy od początku i nie było dla nas zaskoczeniem, że najszybszym kierowcą okazał się Filip, jednak nie wyniki były najważniejsze. To co nas urzekło to wspaniała atmosfera przy zachowaniu zdrowego poziomu rywalizacji i przyjemnej dawki adrenaliny.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *