Grupowo czyli jak?

Zakupy Grupowe

W Polsce działa około 90 portali oferujących zakupy grupowe. W sumie mają już ponad 6 milionów użytkowników. Z badań TNS OBOP wynika, że nawet co dziesiąty Polak, także w czasie pracy, przegląda promocyjne oferty. Do korzystania z nich zachęcają przede wszystkim ceny – nawet o 70 proc. niższe od standardowych.

WIĘCEJ I WIĘCEJ…

Odzwierciedleniem sukcesu serwisów jest liczba ich użytkowników. Pod tym względem najlepsza jest polska spółka amerykańskiego Groupona, której oferty przegląda 3,5 mln internautów. Citeam z grupy Allegro wybiera prawie 2,5 mln osób, a z usług Grupera korzysta nawet do 1,7 mln klientów. Najistotniejsza pozostaje jednak liczba i wartość przeprowadzanych transakcji. Jak wyliczyła „Rzeczpospolita” w 2011 roku serwisy zakupów grupowych sprzedały 3,5 mln kuponów o łącznej wartości 400 mln zł. Na czele ponownie znalazł się Groupon z 260 mln zł obrotów, co stanowi ok. 70 proc.udziału w rynku. Następny jest Gruper, którego przychody szacuje się na 40–50 mln zł. W najlepszej trójce jest też Citeam, który może się pochwalić obrotem rzędu 20 mln zł.

BŁYSKAWICZNE ZAINTERESOWANIE

Zakupy grupowe działają w Polsce dopiero od kilkunastu miesięcy, ale bardzo szybko zdobyły uznanie internautów. Do Polski pomysł przywędrował ze Stanów Zjednoczonych. W 2010 roku nastąpił prawdziwy szał na ich punkcie. W kwietniu, jako pierwszy tego typu serwis w Polsce, wystartował Gruper, zdobywając prawie 500 tys. użytkowników. Co prawda już wcześniej pojawiały się próby stworzenia podobnych portali, jednak nie spotykały się one z wystarczającym odzewem. Wraz z większym rozpowszechnieniem internetu idea powróciła. Obecnie mamy w Polsce 18,5 mln internautów, z których prawie jedna trzecia robi zakupy grupowe. Rozwój branży jest bardzo dynamiczny. Początkowo największą popularnością cieszyły się usługi SPA i gastronomia. Dziś w ofercie zakupów grupowych można zobaczyć atrakcyjne wycieczki, zabiegi medyczne, a nawet zniżki na otwarcie rachunku bankowego, czy zakup mieszkania.

WYMUSZONA KONSUMPCJA?

Do tej pory największa wartość rabatu wyniosła 108 tys. zł. Z takim upustem można było nabyć dom z działką w Warszawie, wykorzystując kupon zniżkowy za 12 tys. zł. Dzięki voucherowi za 4 tys. zł przy zakupie luksusowego apartamentu w Bułgarii można było zaoszczędzić 36 tys. zł. Z kolei aż 52 tys. zł mniej przyszłoby nam zapłacić za pięciogwiazdkowy apartament w Egipcie. W innych segmentach znalazły się równie atrakcyjne rabaty. Jak chociażby ten na zakup Mercedesa klasy B, którego z kuponem za 2,5 tys. zł, można było mieć taniej o 16 tys. zł. Oferowanie usług lub produktów z dużymi rabatami sprawia, że pojawia się mechanizm wymuszający konsumpcję. Ludzie często decydują się na zakup wyłącznie z powodu niskiej ceny czegoś, co tak naprawdę wcale nie jest im potrzebne. – Na wiele rzeczy nie mogłabym sobie pozwolić, kupując je po normalnych cenach – przyznaje Katarzyna, chętnie korzystająca z rabatów w restauracjach i promocyjnych karnetów na fitness. – Z drugiej strony kilka razy nie mogłam się oprzeć i zdecydowałam się na zakupy, które później niezbyt mi się przydały – kończy. Innym problemem jest sztuczne „naciąganie” zniżek. Firmy zawyżają pierwotną cenę i od tego oferują rzekomy rabat. Wystarczy sprawdzić ceny w porównywarce, by poznać prawdziwą wartość oferowanych przedmiotów lub usług.

SŁOMIANY ZAPAŁ

Wielu korzystających z zakupów grupowych narzeka, że są traktowani gorzej od innych klientów. Gdy chcą wykorzystać zniżkę, często spotykają się z mało przychylnym nastawieniem obsługi lub wręcz odesłaniem na inne stanowisko. – Bywało, że nie czułam się komfortowo, bo personel przyjmował mnie z mniejszym zaangażowaniem i miałam też wrażenie, że inni klienci patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem – opowiada Katarzyna. Czasami użytkownicy zakupów grupowych są sami sobie winni. Najpierw „napalają” się na daną okazję, a później z niej nie korzystają. Taki scenariusz sprawdza się zwłaszcza w przypadku karnetów na siłownię czy fitness. Niska cena sprawia, że wiele osób decyduje się na ich nabycie, ale po kilku wizytach zaprzestaje regularnych ćwiczeń. – Kiedyś na siłowni słyszałem rozmowę dwóch instruktorów, którzy naśmiewali się z nowych klientów – mówi Paweł, użytkownik Groupona i Okazika. – Narzekali, że proszą o porady, a później ich nie stosują. I rzeczywiście, prawdziwe oblężenie trwało tylko pierwsze dwa tygodnie po pojawieniu się oferty na zakup karnetu, a potem wielu osób już nigdy nie widziałem na treningu – dodaje Paweł.

ZAKUPY NARZĘDZIEM REKLAMY

Możliwość tańszego skorzystania z wielu produktów i usług to największy atut dla klienta. Korzyści przedsiębiorców nie są tak oczywiste. Co prawda mają oni zapewniony zbyt, ale są zmuszeni do sprzedaży dóbr i usług po cenie zbliżonej do kosztów ich wytworzenia. Dlatego wielu dostawców traktuje udział w systemie zakupów grupowych jako rodzaj promocji firmy i rozszerzenia bazy klientów. Inna sprawa, że korzystający z zakupów grupowych mają styczność z daną firmą tylko raz, później nie wracają, bo polują na podobne oferty w innych miejscach. Choć zdarza się także, że poznanie marki, owocuje pozyskaniem nowego klienta na stałe. – Gdy zobaczyłem promocyjny karnet na siłownię, nie wahałem się zbyt długo – wspomina Paweł. – Tak mi się spodobało, że nadal tam chodzę, już bez specjalnej zniżki – kończy. Zakupy grupowe nadal będą cieszyć się dużą popularnością. Są atrakcyjne i obarczone małym ryzykiem. A chętnych na cenowe okazje z pewnością nigdy nie zabraknie.

Tekst: Paweł Kubik

Zdjęcie: Shlomi Fish Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *