Epicki test przekąsek

Są słodkie lub słone, chrupiące lub ciągnące, ale zawsze pozwalają się oderwać od codzienności. Mowa tu o przekąskach. Przeprowadziliśmy test, aby odkryć wszystkie emocje związane z wymarzoną przerwą na coś słodkiego lub słonego. Biuro po godzinach, zaproszona cała redakcja, a przed nami smakołyki w każdym możliwym rodzaju. Ale to nie impreza integracyjna. Każdy otrzymuje starannie przygotowany arkusz ocen, na którym zapisze odczuwane emocje. To epicki test przekąsek. Interesuje nas wszystko, co dzieje się od momentu, kiedy w głowie pojawi się ochota na przegryzienie czegoś, przez wybór, odpakowanie, konsumpcję aż po uczucie sytości. Po co to robimy? Chcemy wspólnie przeżyć i nazwać te emocje, które czujecie wychodząc na snack’a.

Chwila dla siebie czy mała uczta?

Wielość opakowań, smaków, kolorów. Wszyscy chcieliby rzucić się na łakocie. Ale nic z tego! Po chwili zastanowienia znajdujemy klucz do tej rozmaitości. Przekąski możemy podzielić na indywidualne i społeczne. Czyli te, które raczej spożyjemy sami oraz takie, które są stworzone do dzielenia się. Łatwość częstowania lub jej brak to pierwsze kryterium wyboru. Krakersy, paluszki, cukierki czekoladowe, a nawet czekolada w tabliczkach to nasz wybór kiedy czujemy, że chcemy się dzielić. Przy produktach, które je się w większym gronie duże znaczenie ma opakowanie i to czy można łatwo puścić je w obieg, a przy większych rozmiarach zamknąć i przechować zawartość na później.

Z kolei pojedynczo pakowane czekoladki mini czy małe batoniki to nasz prywatny dodatek do kawy lub herbaty. Nie chcemy go oddać, bo kiedy się go podzieli dla nikogo nie starczy. Taka nieco egoistyczna przyjemność w dobrym tego słowa znaczeniu.

Słodkie wspomnienia

A teraz pora otworzyć opakowania. Mimo, że każde zostało zaprojektowane przez fachowców często zdarzają się problemy z otwarciem. Coś się kruszy, coś rozsypuje. A może dlatego, że już wszyscy nie mogą się doczekać słodkości? Po przeczytaniu noszących ślady czekolady arkuszy, na których zapisano wyniki testu już wiemy dlaczego ma ona taką magię. Większość osób zapisała, że pamięta dana markę lub typ czekoladki z dzieciństwa. Wyczekiwana od mamy lub babci czekoladka przenosi nas w świat beztroski i miłych wspomnień. A więc nie tyko magnez i słodki smak sprawiają, że mamy słabość do królowej słodyczy.

Batonik krzepi

Ale przerwa na snack’a to nie tylko delektowanie się smakiem. To często potrzeba zaaplikowania sobie szybko i skutecznie składników odżywczych. Wśród testowanych przekąsek znalazły się też specjalne batoniki zawierające ekstra porcję energii. Ich smak jest nieco mniej słodki, ale po chwili czujemy, że są wyjątkowo treściwe. Trzeba przyznać, że przekąski zwykle nie kojarzą się ze zdrowiem. Te jednak mogą być elementem zdrowej diety, gdyż jak głosi szczegółowa etykieta są oparte na naturalnych, zdrowych składnikach.

Słone przyjemności

Przed nami krakersy, paluszki i mieszanka słonych ciasteczek. Wydaje się, że są mniej kuszące niż słodycze gdyż kruszą się, rozsypują i nie nadają do przenoszenia po otwarciu. Ale mają nieodparty urok, gdyż… chrupią i nie możemy przestać ich wcinać, aż do ostatniego. Czy można sobie wyobrazić lepszy sposób na pogawędkę w większym gronie. I co najważniejsze po zjedzeniu całej paczki nie odnosi się wrażenia przejedzenia.

Kanapkowa alternatywa

Spróbowaliśmy także wyjątkowej propozycji na rynku, czyli gotowych kanapek z pieczywa chrupkiego. Do wyboru mamy nie tylko tradycyjne smaki na słono, ale też wersję na słodko. Trzeba przyznać, że pomysł zamknięcia kanapki w praktycznym opakowaniu bardzo nam się podoba. To kolejny dowód na to, że przekąska niekoniecznie musi oznaczać rezygnację ze zdrowej diety.

Frajda lekka jak pianka

Ale jeśli mowa o przekąskach to czasem mamy ochotę na coś zupełnie fantazyjnego. Coś, co pozwala zapomnieć i o diecie i o racjonalnych decyzjach. Za to pozwala odbudować nasze dobre samopoczucie, a co za tym idzie i zdrowie, wprowadzając nas w beztroski nastrój. Mowa tutaj o żelkach, galaretkach i piankach. Jaskrawe kolory, kwaskowaty owocowy smak i cukierkowy zapach. Na specjalną uwagę zasługują musujące cukierki o mocno kwaskowym smaku. Mimo iż kojarzą się ze słodyczami dla dzieci mają nieodparty urok. Wszystkie znikają natychmiast!

Cukierkowy epos

Naukowe podejście do tematu pozwala nam sądzić, że przyswojone kalorie ujdą nam na sucho. W końcu zrozumieliśmy, dlaczego sięgamy po dany rodzaj przekąski. Może dzięki temu w przyszłości będziemy robić to bardziej świadomie? Przecież to właśnie kategoria gotowego, pakowanego jedzenia jest najbardziej zróżnicowana. Decyzja, którą podejmujemy kupując snack’a jest chyba najbardziej złożona, bo jak porównać do siebie pianki i krakersy? Podjęliśmy to wyzwanie i przedstawiliśmy nasze spostrzeżenia. Teraz pora na Was. Testujcie i delektujcie się waszą ulubioną przekąską. Pamiętajcie tylko o tym, że pod pozorem wyjścia na przerwę, aby zjeść coś słodkiego kryje się o wiele więcej niż tylko szybka dawka energii. Każda przekąska to epicka historia naszych wspomnień i przeżyć, do której możemy wrócić za parę złotych. A może napisać nową historię, chociażby urządzając epicki test przekąsek?

* Słowna zagadka

A teraz rozwiązanie zagadki określenia “epicki”. Zastosowaliśmy je celowo, żeby zwrócić uwagę na popularne ostatnio zjawisko neosemantyzacji. Co to takiego? Chodzi o nadanie nowego znaczenia słowu, które dawno jest w naszym języku, pod wpływem języka obcego. W języku polskim wyraz “epicki” odnosi się na ogół do literatury, podczas gdy w angielskim ma szersze znaczenie. Dlatego też tłumacząc dosłownie z angielskiego internetowe memy zaczęliśmy używać tego wyrazu do określenia wszystkiego, co epokowe, wyróżniające się skalą i rozmachem. W przypadku naszego testu, jego epickość ma jeszcze drugie dno. Otóż w popularnym portalu video można znaleźć cykl filmów pod tytułem Epic Meal Time, które w niekonwencjonalny i często zaskakujący sposób pokazują tematykę gastronomiczną. Trzeba przyznać, że epicki, jest jeszcze w miarę udanym przykładem neosemantyzacji. Inny, mniej szczęśliwy to popularny w środowisku modowym, muzycznym i sportowym termin “kolaboracja”. Zaczerpnięte wprost z angielskiego znaczenie tego terminu, odnoszące się do projektu zrealizowanego wspólnymi siłami, w polskim języku kojarzy się raczej negatywne. Ale chyba nie ma co się obrażać na język za to, że żyje. Patrzmy i cieszmy się tym, czasem problematycznym, ale jednak bogactwem. Parafrazując kolejny przykład, można by powiedzieć modne jakiś czas temu “sprawdzajcie to!”, dość wdzięcznie udające “check this out!”.

Tekst: Szymon Wachal, uczestnicy testu: Ewa Czemerys, Paulina Kapusta, Daria Sobczak, Justyna Zajdel, Fot. Mateusz Szeliga

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *