Dziewczyny na deskach – kobiecy skateboarding

Kobiecy skateboarding w Polsce to ciągle niecodzienny widok, jednak z roku na rok utalentowanych skaterek. Poznajcie Anię Kulig (15l.) i Ulę Grzesiak (20l.).

Dziewczyny_na_deskorolkach_05

Anię poznałam na zeszłorocznych BackToTheStreets w Lesznie. Ta filigranowa i niepozorna dziewczynka pokazała na co ją stać w Girls Jamie i dała popalić konkurentkom między innymi 360 Flipem ze schodów (nie każda dziewczyna sie na to odważy). Rok później miałam okazję jeździć z nią na obozie deskorolkowym Woodcamp, na którym była obozowiczką. Nie sądziłam wtedy, że Ania jest w stanie tyle znieść i stylowo wykonać tyle tricków.

Standardowe pytanie, czyli jak zaczęła się twoja przygoda z deskorolką?

Mam „skatepark” przed blokiem. Kilka lat temu patrzyłam przez okno jak jeżdżą tam chłopcy. Bardzo mi się to spodobało i poprosiłam rodziców o deskorolkę… Zaczęłam się odpychać, próbować nowych rzeczy, poznałam kolegów i złapałam zajawkę.

Twoi rodzice bardzo Cię wspierają jeśli chodzi o deskorolkę. Chociażby jeżdżą z tobą na zawody. Nie mają ci złe kontuzji i tego, że nie jesteś typową dziewczynką?

Od zawsze bardziej fascynowały mnie samochody i motory niż zabawa lalkami, więc rodzice spokojnie przyjęli fakt, że jeżdżę na desce. Ciągle starają się wspierać mnie we wszystkim co robię. Przyzwyczaili się już do siniaków i kontuzji, ale zawsze przypominają mi, żebym uważała.

Czym dla Ciebie jest deskorolka?

Deskorolka to w sumie całe moje życie. Taka rzecz, która odrywa mnie od rzeczywistości, daje mnóstwo frajdy i zawsze poprawia humor. Od kiedy doznałam kontuzji dostrzegam to jeszcze lepiej i robię wszystko żeby jak najszybciej wrócić i znowu pośmigać.

Co to za kontuzja? Jak sobie z nią radzisz? Nie zdemotywowała cię?

Mam naderwane więzadło krzyżowe i piszczelowe, od 2 miesięcy chodzę w ortezie, a od kilku tygodni uczęszczam już na rehabilitacje. Jest lepiej, ale jeszcze nie idealnie. Bardzo tęsknie już za deską i mam nadzieję, że wróce jak najszybciej. Jestem świadoma, że deskorolka to niebezpieczny sport oraz że kontuzje się zdarzają. A dzięki tak długiej przerwie na pewno wrócę do jazdy z nowymi siłami i zajawką!

Miałaś jakieś konkretne marzenia lub cele związane z deską? Spełniły się?

Ciągle mam marzenia i cele związane z deską, ale mogę zdradzić, że jednym z nich, które się spełniło było mieć support. Bardzo chciałabym podziękować w tym momencie firmie APOSTROV’.

Właśnie, jak to jest z tym suportem w Polsce dla dziewczyn? Chyba nie wiele go dostaje? Z czego to wynika?

Patrząc np. na dziewczyny z USA, które mają kilkoro sponsorów i własne pro-modele desek wsparcie dla dziewczyn w Polsce wydaję się być bardzo niewielkie. Warto zauważyć, że kobieca scena deskorolkowa w naszym kraju dopiero się rozwija i ciężko, aby każda dziewczyna na desce miała od razu wsparcie. Moim zdaniem potrzeba jeszcze trochę czasu.

Jak reagowało skate- otoczenie i przechodni, że na spoty albo skate-park przychodzą dziewczyny i próbują czegoś na deskorolce?

Koledzy, z którymi zaczynałam jeździć byli bardzo pozytywnie nastawieni do dziewczyny na desce. Czasami spotykałam się ze zdziwieniem ze strony dzieciaków na rowerkach lub hulajnogach, że jak to dziewczyna na desce?! (śmiech), ale nie przeszkadzały i nie przeszkadzają mi takie teksty, bowiem, że robię to co kocham, a zdanie innych nie powinno mnie interesować. Chociaż teraz raczej słyszę od małych dzieci, że fajnie jeżdżę itp., może to dlatego, że jestem już starsza i inaczej mnie postrzegają.

A co powiedziałabyś takiemu Nyjah Hustonowi, który stwierdził, że deskorolka nie jest sportem dla dziewczyn?

Ogólnie to Nyjah to człowiek anty-zajawa, jeździ jak robot i nie przepadam za nim. Więc jego zdanie na temat dziewczyn na desce mnie nie interesuje. Najwidoczniej jest zazdrosny, że dziewczyny wymiatają. Moim zdaniem nie istnieje, a przynajmniej nie powinno istnieć coś takiego jak sport dla dziewczyn i dla chłopców. Co im do tego?  Każdy robi to co kocha i wszyscy są szczęśliwi.

Dziewczyny zaczynają i zazwyczaj szybko rezygnują z jazdy. Dlaczego?

Moim zdaniem powodem jest to, że czują się nieswojo wśród chłopców i wiele dziewczyn to przerasta, że im nie wychodzi itd. Albo po prostu przychodzą na skate-park, żeby podrywać chłopców lub chcą spróbować, bo to modne, ale jednak okazuje się być nie takie łatwe jak wyglądało w TV… Trzeba być wytrwałym i nie poddawać się po pierwszym upadku, nie płakać nad zdartym kolankiem, bo to jest właśnie deskorolka i tym wyróżniają się prawdziwe skate-laski!

Co sądzisz o tym, że deskorolka jest teraz w modzie? Czy nie przez tę modę laski na deskach są gorzej postrzegane?

Nie podoba mi się kierunek w jakim zmierza przemysł deskorolkowy. Wszystko zaczyna się kręcić wokół pieniędzy, a nie prawdziwej zajawki. Fajnie, że to się rozwija, ale mam nadzieję, że ludzie nie zapomną o tym, że to przede wszystkim powinna być dobra zabawa. Dużo dziewczyn zaczyna jeździć bo to modne, a potem szybko rezygnuje i właśnie przez takie laski reszta wymiatających dziewczyn często też jest tak postrzegana. Na szczęście prawdziwe skate dziewczyny szybko zamykają buzie krytykom pokazując na co je stać.

Czy uważasz, że kobieca deskorolka jest traktowana w jakimś stopniu nierówno wobec męskiej deskorolki?

Dziewczyn na deskach jest niewiele, często przysługują im jakieś przywileje i to czasami wzbudza zazdrość chłopców i próbują patrzeć na nas z góry, ale coraz mniej jest takich zachowań, bo poziom damskiej i męskiej deskorolki się wyrównuje.

Czy na chwile obecną jesteś w stanie zrezygnować z deskorolki na amen?

NIE! Będę jeździć dopóki będę mogła i nigdy nie chcę z tego zrezygnować.

Dziewczyny_na_deskorolkach_02

Ula Grzesiak to krakowska skatera. Kiedy przychodzi na skate-park chłopcy myślą, że nic nie potrafi. Jednak kiedy zaczyna śmigać, przysłowiowe szczeny opadają. Ula ma własny styl jazdy. Nie skacze, tak jak poprzedniczka schodów czy ogromnych przeszkód, ale potrafi wygrać w S.K.A.T.E. z nie jednym chłopakiem. Jak sama mówi deskorolka to styl bycia i każdy jeździ jak chce.

Jak to się zaczęło?

Pewnego dnia szłam do Galerii Krakowskiej i zobaczyłam tam mnóstwo skejtów – była to wtedy popularna miejscówka. Spodobało mi się to co robią i stwierdziłam, że też chcę spróbować. Kilka dni później kupiłam pierwszą deskę w  Tesco za 40 zł.

Czym jest dla Ciebie deska?

Deskorolka jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości. Jest dobra na wyładowanie emocji. Uczy cierpliwości i wytrwałości. Dzięki desce mogę poczuć się wolna. Deskorolka daje ogromną radość!

A czy poza deskorolką masz jeszcze jakieś inne zainteresowania?

Ogólnie kocham sport. Przez 5 lat trenowałam siatkówkę, która też stała się moją pasją. Ostatnio zaczęłam też jeździć na snowboardzie i naprawdę mi się to spodobało. Oprócz tego uwielbiam wędrówki po górach. Czasem też lubię pobiegać czy pograć w piłkę nożną. Myślę, że deska jest u mnie na równi z siatkówką. To są moje dwie największe pasje.

Jak reagowało krakowskie skate-otoczenie na to, że na spoty albo skate-park przychodzi dziewczyna i próbuje czegoś na deskorolce?

Różnie. Są skejci, którym nie podoba się to, że dziewczyna jeździ i  uważają, że to nieporozumienie. Ale są tacy, którzy nam pomagają i  nas dopingują. Uważam, że wszyscy skejci powinni się wspierać. Bez względu na to czy to dziewczyna czy chłopak. Jeśli chodzi o przechodniów to często patrzą się jakby widzieli kosmitów. Niektórzy mają do nas respekt i podziwiają, to co robimy.

Co Cię najbardziej motywuje do jazdy a co demotywuje?

Na pewno motywują mnie filmiki dziewczyn-tych z zagranicy jak i  tych z Polski. Często przed deską lubię sobie obejrzeć jakiś przejazd i od razu mam większą zajawkę. Na pewno motywują mnie skejci, którzy mnie wspierają i powtarzają, że nie mogę się poddawać. Demotywują mnie osoby, które uważają, że dziewczyny nie powinny jeździć i  się z nas śmieją. Na pewno demotywujące są hejty i krzywe spojrzenia.

Co powiedziałabyś Nyjah Hustonowi, który stwierdził, że to nie sport dla dziewczyn?

Spytałabym go dlaczego ktoś ma rezygnować z pasji przez płeć. Dla mnie nie ma podziału na sport dla dziewczyn i chłopaków. Nie zaprzeczę, że kobieca deskorolka różni się od męskiej. Jeździmy na swój sposób, na tyle na ile potrafimy. Ale kochamy deskorolkę tak samo jak faceci!

Wytłumacz proszę o co chodzi z tym, że kobieca deskorolka różni się od męskiej?

Kobieca psychika nie pozwala nam czasem się przełamać. Jesteśmy pod tym względem słabsze od chłopaków. Wymyślamy tysiące scenariuszy upadku i czasem nie potrafimy się przełamać. Myślę, że to jest powód do szybkiej rezygnacji z deskorolki. Poza tym deskorolka „boli”. Częste upadki, siniaki. Nie każda dziewczyna jest gotowa na takie poświęcenie. Nie mamy tyle odwagi co oni. Ale wystarczy spojrzeć na przykład na Leticię Bufoni, która jeździ lepiej niż niejeden facet. Pokazuje, że kobieta też potrafi.

Czy według Ciebie kobieca deskorolka jest w jakimś stopniu nierówno traktowana?

Jest nas mniejszość, więc czasem jesteśmy traktowane jak powietrze. Ale jest już coraz więcej zawodów dla dziewczyn a często też dziewczyny mogą próbować swoich sił w zawodach z facetami. Sama brałam udział w ES Game of S.K.A.T.E. kilka lat temu. Nikt mnie nie zdyskwalifikował za to, że jestem dziewczyną. Do tej pory świetnie wspominam te zawody. Jeśli chodzi o podział na zawody dla dziewczyn i dla chłopaków to nie uważam, że jest to nierówne traktowanie. Tak jest w każdym sporcie.

Jeździsz i nagrywasz z kumpelą – Wiolą Bartosz. lepiej mieć ekipę dziewczyn na deskorolce czy jeździć wśród chłopaków?

Ciężko powiedzieć czy lepiej jeździ się z chłopakami czy dziewczynami. To dwa różne światy. Od zawsze jeździłam z chłopakami, bo nie znałam żadnej skejt dziewczyny. Dopiero rok temu poznałam Wiolę. Od razu się dogadałyśmy a wspólna jazda dawała nam dużo zajawy. Zawsze nawzajem się wspieramy i dopingujemy, co jest bardzo ważne.

Pomówmy o filmiku pt. „Ula & Wiola skate video”, który współtworzyłaś.

Na początku nagrywałyśmy pojedyńcze wypady na deskę, tak dla siebie. Nie miałyśmy w planach zmontowania dłuższego filmiku. Gdy zaczęło zbierać się coraz więcej materiału, stwierdziłyśmy, że może coś z tego zrobimy. Byłyśmy na wyjazdach w Limanowej i Katowicach i na jednym trzydniowym tripie, odwiedzając Warszawę, Lublin i Rzeszów. Była to świetna przygoda, którą wspominamy do dziś. Wyjazdy i nagrywanie dawało nam dużo radości. Zawsze nagrywałyśmy do skutku i się nie poddawałyśmy.

Które spoty z filmiku wspominasz najlepiej?

Bardzo dobrze wspominam Warszawę i najlepszy obiad w skateshopie Kbt. W Rzeszowie zostałyśmy miło przyjęte przez Selectshop. I pamiętam, że w końcu zrobiłam tam fakie 360 flipa. Ogólnie wszystkie wyjazdy wspominam do tej pory z  uśmiechem na twarzy

Czy na chwilę obecną jesteś w stanie zrezygnować z deskorolki na amen?

Jestem pewna, że nawet jakbym zrezygnowała z deskorolki to i tak bym wkońcu do niej wróciła. Nie potrafiłabym zrezygnować na zawsze.

Rozmawiała: Katarzyna Komincz, Zdjęcia: portret Ania Kulig na Woodcampie, fot. Mateusz Szeliga. Zdjęcie akcji: archiwum prywatne rozmówczyń.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *