Biegiem do pracy – rozmowa z maratończykiem

Biegiem do pracyMichał Połetek
Zaczynał karierę w dużej firmie doradczej. Obecnie samodzielny przedsiębiorca. Pasjonat biegania. Prowadzi serwis tematyczny o sportach wytrzymałościowych.

Biegać czy nie biegać? Oto jest pytanie. Bieganie, triathlon, ironman to słowa, które często przewijają się w rozmowach o sposobach na utrzymanie formy. Coraz więcej ludzi rzeczywiście na serio biega. Ale to nie zmienia faktu, że większość z nas ma problem z dobiegnięciem na przystanek autobusowy. Maratończyk kojarzy się z antycznym biegaczem, który po pokonaniu dystansu z wiadomością o zwycięstwie wyzionął ducha. Ponieważ jednak chcemy zrozumieć co przyświeca biegaczom, aby niczym Rocky Balboa szlifować formę, zdecydowaliśmy się porozmawiać z prawdziwym maratończykiem.

Exclusive Info: Niektórzy twierdzą, że środowisko biegaczy wywyższa się nad grupy uprawiające inne sporty. Przykładem może być skandal z kampanią „Nie biegam bo nie muszę” kiedy to biegacze poczuli się urażeni. Co sprawia, że tak się dzieje?

Michał Połetek: Nigdy nie spotkałem się z opinią, że biegacze wywyższają się w jakikolwiek sposób ponad inne grupy sportowców. Wręcz przeciwnie, biegacze to najbardziej amatorska zbieranina para-sportowców, którzy najczęściej zaczynając od chęci zrzucenia brzuszka doszli do formy pozwalającej ukończyć maraton. A kiedy już poznali korzyści płynące z regularnego wysiłku fizycznego, nie mają zamiaru przestać aktywnie dbać o zdrowie, formę i urodę. Jeżeli jednak ktoś wyraziłby taką opinię, to mogę spróbować zidentyfikować cechy biegaczy, które mogły ją wywołać:

  • Poczucie wspólnoty – kiedy dwoje zupełnie sobie obcych biegaczy spotka się, to na pewno znajdą ze sobą wspólny język i godzinami będą mogli dyskutować o treningach, startach, butach itd. zapominając o tym co dzieje się wokół nich
  • Samozadowolenie – wynikające z dobrego zdrowia, szczupłej sylwetki, osiągnięcia jakiegoś celu (np. ukończenia maratonu)
  • Nadmiar energii – kto regularnie uprawia sport, ten wie o czym mówię. Wszystkim innym polecam spróbować.

Czy bieganie może być jeszcze sportem dla wszystkich? Zrobiono z niego aktywność wymagającą nadzwyczajnego wysiłku. Jeśli już biegać to od razu trzeba brać udział w zawodach typu ironman czy maratonach. Ludzie patrzący na bieganie z zewnątrz nie widzą w nim dla siebie miejsca. Czemu to ma służyć?

Oczywiście, że bieganie jest sportem dla wszystkich. Bieganie to najprostsza, wymagająca najmniejszych nakładów finansowych i najmniejszej ilości wolnego czasu forma aktywności fizycznej. Żeby zostać biegaczem wystarczy wstać z przysłowiowej kanapy, założyć jakiekolwiek wygodne ubranie, jakiekolwiek obuwie sportowe (mogą być trampki albo stare adidasy), wyjść z domu i zacząć biec w dowolnym kierunku, dowolnym tempem i na dowolny dystans. Uważam, że nie są to zbyt rygorystyczne kryteria.

Naturalnie nie da się ukryć, że coraz więcej osób zaczyna treningi biegowe z myślą o ukończeniu maratonu. Myślę, że nie ma nic złego w tym, że stawiamy sobie ambitne cele – nie tylko w życiu zawodowym, ale również realizując swoje hobby. Nie każdy ma możliwość stworzenia dochodowego biznesu czy zostania wybitnym naukowcem. Wydaje mi się jednak, że typowe dla ludzkiej natury jest pragnienie sukcesu. A dla mnie takim sukcesem jest pokonanie w zawodach biegowych siebie samego i przekroczenie linii mety pomimo ogromnego zmęczenia, odwodnienia, przegrzania, bólu mięśni i stawów towarzyszących zwykle biegom na dystans 42 km i 195 m. Nie znam jednak maratończyka (a znam ich wielu), który byłby zmuszony do przebiegnięcia maratonu. Każdy robi to dobrowolnie – bo chce coś sobie udowodnić, przegrał zakład, chce poczuć tę niepowtarzalną atmosferę na linii startu, chce się na trochę oderwać od codziennego życia, chce przeżyć przygodę, pragnie zaimponować dziewczynie, lub ma tysiąc innych motywów znanych tylko jemu samemu.

Czy zatem możliwe jest bieganie do pracy? Jeśli tak, to opisz swój poranny jogging do pracy. Jeśli nie to powiedz nam kiedy zwykle biegasz na co dzień i jakie jest to doświadczenie? Co jest fajnego w bieganiu?

Bieganie do pracy jest jak najbardziej możliwe. Wymaga to jednak pewnych logistycznych przygotowań, bo przecież po biegu trzeba się wykąpać i przebrać w czyste ubrania, a nie każdy pracodawca udostępnia pracownikom łazienkę z prysznicem. Znacznie łatwiej jest biegać z pracy do domu i ja właśnie takie rozwiązanie swego czasu stosowałem, ponieważ bieg 10 km do domu zajmował mi tylko kilka minut więcej niż pokonanie tej samej trasy komunikacją miejską. Dzięki temu wracałem do domu mniej więcej o tej samej porze, a miałem już zaliczony codzienny trening.

Zdecydowana większość biegaczy trenuje jednak wieczorem po pracy lub wcześnie rano przed jej rozpoczęciem. Zajmuje to trochę więcej czasu, ale jest zdecydowanie łatwiejsze do zorganizowania. Należy pamiętać, że przygotowanie się do maratonu nie wymaga trenowania 7 dni w tygodniu. W zupełności wystarczą 2-3 treningi w dni robocze i dwa treningi w weekend, kiedy to o wiele łatwiej wygospodarować sobie czas. Jeżeli chodzi o mnie, to biegam o bardzo różnych porach. W okresie letnim lubię treningi poranne, ponieważ jest wtedy chłodniej (a wysoka temperatura to jeden z największych wrogów długodystansowców) i lubię obserwować budzące się do życia miasto. Nie jestem jednak w stanie zmusić się do porannego biegu w zimie. Wydostanie się spod cieplutkiej kołderki i wyjście na mróz kiedy za oknem jest jeszcze ciemno, zwyczajnie mnie przerasta.Tak jak już wcześniej wspomniałem, zdarzało mi się przez pewien okres czasu biegać z pracy do domu. Innym razem, kiedy pracowałem w dużej międzynarodowej korporacji i zdarzało nam się pracować nad końcową fazą projektu do północy i dłużej, rezygnowałem z przerwy na lunch i około godziny 19:00 wracałem na 1,5 godziny do domu żeby zrobić w szybkim tempie 8-10 km i wrócić jeszcze do pracy.

Jak widać, najważniejsze to chcieć biegać. Jeżeli się chce, to zawsze uda się wygospodarować czas chociaż na krótką przebieżkę.

Co chciałbyś powiedzieć ludziom, którzy nie biegają?

Osób, które nie biegają, na pewno nie będę przekonywał, żeby zaczęły to robić. Uważam, że jeżeli ktoś nie czuje potrzeby biegania, to nie ma sensu go do tego zmuszać. Każdego jednak zachęcam do jakiejkolwiek formy regularnego wysiłku fizycznego, bo nie odkryję Ameryki mówiąc po prostu, że sport to zdrowie. A zdrowie jest najważniejsze, bo bez niego nie ma szans na sukces zawodowy czy szczęście w miłości.

Rozmawiał: Szymon Wachal

Foto: Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *